Sygnały, które płyną z wykresów różnego rodzaju polskich aktywów, są pozytywne dla posiadaczy tych aktywów. Rentowność obligacji skarbowych (2-, 5- i 10-letnich) spadła poniżej minimów z przełomu roku i jest na dobrej drodze do dołków z pierwszej połowy 2003 roku. Dochodowość papierów 5-letnich wynosi obecnie około 5,9%, gdy przed niemal dwoma laty było to 4,8%. Zapowiada się zatem kontynuacja hossy. WIG zamknął sesję na najwyższym poziomie w historii, WIG20 wyrównał szczyt z 3 stycznia.
Jednak powiedzenie, że wszystko jest dobrze i nie widać żadnych zagrożeń, byłoby nadmiernym uproszczeniem sprawy. Warszawska giełda znalazła się w dość niewdzięcznym położeniu - indeksy rynków w Budapeszcie, Pradze czy Wiedniu biją rekordy praktycznie codziennie, u nas zdarzają się one od święta. Niejako nadrabiamy tylko zaległości. To rodzi pytanie, czy jesteśmy traktowani jak trochę słabszy rynek, na którym kupuje się dopiero w ostateczności? W dalszym ciągu w trendzie wzrostowym bierze udział tylko część firm. Z WIG20 są to przede wszystkim TP (przekroczone 20 zł) i PKN Orlen (po raz pierwszy w historii 40 zł). Wprawdzie nawet w tym składzie indeks może przekroczyć 2000 pkt, ale co dalej?
Tezie o płytkości rynku wydaje się zaprzeczać kolejna zwyżka i rekord Indeksu Cenowego. Jest całkiem duża grupa firm, której akcje z reguły nie należą do najbardziej płynnych, ale tym razem inwestorzy z lubością je kupują. Wyceniają na przykład na ponad 80 mln zł Alchemię, mimo że nie wiadomo, co będzie firma robić w przyszłości. Notowana jest ze wskaźnikiem Cena/Wartość księgowa przekraczającym 25. W ciągu 10 sesji, w trakcie których Indeks Cenowy zyskał 9%, kurs Alchemii podskoczył 60%. Małych firm, których akcje zachowywały się nadzwyczajnie dobrze, było w tym czasie więcej. To jest euforia, bardzo mocno oderwana od rzeczywistości. I dlatego niezwykle niebezpieczna.
W takich warunkach rynkowych dzisiejsza kolejna próba przebicia przez WIG20 poziomu 2000 punktów może mieć bardzo interesujący przebieg. Kluczowe pytanie brzmi: czy dziś będzie szczyt?