Ostatnie kilka sesji przekonały nas ostatecznie, że polska gospodarka jest postrzegana jako posiadająca spory potencjał wzrostowy. Dotyczy to oczywiście kapitału zagranicznego, który szuka dobrych inwestycji. Dość powszechna jest na świecie opinia, że polska giełda ma przed sobą jeszcze jakieś 1,5-2 lata wzrostu.

Analiza indeksu WIG20 w obecnej sytuacji to przede wszystkim próba odpowiedzi na pytanie, czy indeks przebije poprzedni szczyt - 1988 pkt. Sądząc po impecie, z jakim mamy do czynienia, wydaje się, że prędzej czy później przebicie nastąpi. Jednakże należy brać pod uwagę taką możliwość, że w pobliżu szczytu podaż weźmie górę i przynajmniej na jakiś czas zepchnie indeks nieco niżej. Na wczorajszej sesji nastąpiło podejście pod wspomniane maksimum. Patrząc na zamknięcia WIG20 było to nawet zrównanie z rekordowym zakończeniem sesji z 3 stycznia. Niedźwiedź jednak się nie obudził. Wzrost ten dokonał się bez znaczącej zwyżki obrotów. Wskazuje to na kontynuację ruchu w górę przynajmniej dopóty, dopóki niedźwiedź nie ocknie się, bo tempo ostatnich zwyżek zaskoczyło niemal wszystkich. Jeszcze inny scenariusz będzie taki, że podaż odda szczyt bez walki, po to by zaatakować wkrótce po jego przebiciu.

Rozczarowuje niestety fakt, że zwyżki te są w zasadzie udziałem dwóch tylko spółek - TP i PKN Orlen. Rozczarowuje oczywiście posiadaczy akcji, bo wydawałoby się, że skoro indeks bije szczyty, to większość powinna notować zyski. Tak niestety nie jest. Wielu doprowadza to do frustracji.

Należy dodać, że warszawski rynek nie jest odosobniony. Indeks budapeszteński zanotował kolejny wzrost - kolejny szczyt. Również Praga wybiła się wczoraj z kilkusesyjnej konsolidacji. Fakty te ostatecznie potwierdzają napływ kapitału zagranicznego. A co zrobią nasze rodzime OFE, które są największym krajowym rozdającym? Rozdającym w podwójnym sensie, bo jak się okazuje wypuściły ostatnio na rynek sporo akcji. Ale mają przecież jeszcze dużo, więc może niedźwiedź obudzi się?