W trakcie wczorajszej sesji mieliśmy do czynienia z typowym wyczekiwaniem inwestorów na kolejny sygnał. Po poniedziałkowej spokojnej sesji w USA strona popytowa na rodzimym parkiecie nieznacznie spuściła z tonu. Wprawdzie w trakcie sesji zaobserwować można było próbę ataku na nowe szczyty, niemniej jednak zapał byków dosyć szybko został powstrzymany. W końcówce notowań inicjatywę przejęła strona podażowa, w wyniku czego indeks największych spółek zakończył dzień na niewielkim minusie. W obliczu braku publikacji istotnych danych największy wpływ na zmiany kursów miały notowania giełd zagranicznych.

Z technicznego punktu widzenia rynek znajduje się w silnym krótkoterminowym trendzie wzrostowym - przez ostatnie dwa tygodnie wykres kursu WIG20 całkowicie odrobił styczniowe spadki. Tak gwałtowne zwyżki z jednej strony mogą świadczyć o sile byków, z drugiej jednak, wywołując wysoki poziom wykupienia rynku, zwiększają ryzyko wystąpienia korekty. Teraz kurs indeksu znajduje się w pobliżu szczytu z 3 stycznia, który stanowi naturalny poziom oporu. Wyraźne przełamanie tego poziomu otwiera drogę do dalszej zwyżki, której potencjalny zasięg to wysokość ok. 2100 pkt. Najbliższy poziom wsparcia wyznacza średnia krocząca SK45, która aktualnie przebiega w okolicy 1900 pkt.

W długim terminie nadal utrzymuje się trend wzrostowy, którego linia została przetestowana podczas ostatnich spadków. Wskaźniki techniczne ponownie wygenerowały sygnały kupna. MACD silnie rośnie i znów znajduje się w przedziale liczb dodatnich. Wysokie odchylenie wskaźnika od linii sygnalnej informuje jednak o wykupieniu rynku. Podobnie zachowuje się RSI, który przedostał się do strefy wykupienia. O możliwości wyczerpania potencjału wzrostowego informuje również Price ROC, który dość znacznie oddalił się od poziomu równowagi.

Zbliżający się sezon publikacji rezultatów za IV kwartał powinien stanowić argument dla strony popytowej. Po zakończeniu ogłaszania wyników przez największe spółki oczekiwałbym raczej korekty notowań.