Rosyjskie ministerstwo zasobów naturalnych poinformowało, że rosyjskie spółki surowcowe mają być w co najmniej 51% kontrolowane przez lokalny kapitał. Oznacza to, że np. dwa potężne amerykańskie koncerny naftowe - ChevronTexaco i ExxonMobil - nie będą mogły prowadzić szerokiej ekspansji w tym kraju i eksploatować nowych złóż w Rosji. Pod znakiem zapytania stoi też przyszłość wspólnego przedsięwzięcia joint venture na Syberii - koncernu Tiumen Oil i brytyjskiego potentata BP, czyli TNK-BP, w którym obie strony mają po 50% akcji. Brytyjski koncern zainwestował w to przedsięwzięcie aż 7,5 mld USD.
Decyzja władz zapadła zaledwie parę dni po tym, jak niemieckiemu koncernowi Siemens zabroniono przejęcia rosyjskiej spółki produkującej sprzęt energetyczny - Power Machines, ponieważ również ta firma, dostarczająca m.in. wyposażenie dla elektrowni i kolei, została uznana za strategiczną. Podobne restrykcje dotyczą też kopalni miedzi, na które chrapkę mieli Chińczycy, czy złóż złota, które chciało kupić brytyjskie konsorcjum Fleming Family and Partners.
Analitycy ostrzegają, że działalność Kremla może spowodować, że Rosję zacznie omijać zagraniczny kapitał, który i tak stracił zaufanie do tego kraju po aferze Jukosu, zakończonej przejęciem kluczowych aktywów koncernu naftowego przez państwo. - To ryzykowny krok ze strony prezydenta Putina. Inne kraje posiadające bogate złoża ropy, takie jak Arabia Saudyjska, Kuwejt, Meksyk czy Wenezuela, nie zabraniają zagranicznym koncernom przejmowania złóż. Kapitał może przenieść się właśnie tam - ostrzega na łamach "Financial Timesa" Steven O?Sullivan, szef działu analiz moskiewskiego banku inwestycyjnego United Financial Group.
"FT"