Dzięki nowym futures inwestorzy będą mogli grać zarówno na spadek, jak i wzrost stóp procentowych. Pewnym utrudnieniem będzie brak dostępu do bieżących notowań instrumentu bazowego (kłopot z uzyskaniem danych z rynku międzybankowego i MTS-CeTO). Wykluczy to możliwość aktywnego spekulowania w trakcie jednej sesji, ale raczej nie powinno przeszkadzać w inwestowaniu pozycyjnym.
Dostawa
papierów wartościowych
Przed otwarciem pierwszej pozycji warto dobrze poznać zasady funkcjonowania nowych instrumentów. Ich konstrukcja różni się od tej, która charakteryzuje inne kontrakty. Najistotniejszą cechą tych pochodnych jest to, że inwestor, który utrzyma pozycję do wygaśnięcia, będzie zobowiązany do dostarczenia obligacji partnerowi transakcji (pozycja krótka) lub do zapłacenia za papiery (pozycja długa). Z takim rozliczeniem wiąże się pojęcie współczynnika konwersji, a z nim z kolei określenie "obligacja najtańsza do dostawy". Do tego wszystkiego dojdzie bardziej skomplikowana niż w przypadku pozostałych futures z GPW wycena. Dla większości inwestorów indywidualnych będą to nowe zagadnienia. Nie powinny one jednak działać odstraszająco. Warto pamiętać, że podobnie jak w przypadku innych walorów notowanych na parkietach istnieje możliwość "pozbycia się" ich przez zawarcie odwrotnej transakcji, co zwalnia z wymagającego dużego kapitału (około 100 tys. zł na jeden kontrakt) rozliczenia przez dostawę. W taki właśnie sposób kończy się żywot większości kontraktów terminowych na obligacje obecnych na największych giełdach. Zacznijmy jednak od cech wspólnych z pozostałymi kontraktami notowanymi w Warszawie.
Mniej serii w obrocie,