Pierwsza w tym tygodniu sesja przyniosła wzrost wartości złotego wobec dolara. Natomiast notowania naszej waluty w stosunku do euro nie zmieniły się. Po południu wspólna waluta kosztowała 4,008 zł, a amerykańska 3,086 zł (wobec 3,11 zł w piątek). Taki stan rzeczy był głównie wynikiem osłabienia dolara na świecie. Euro było droższe o ponad 1 centa niż na ostatniej sesji ubiegłego tygodnia i kosztowało 1,297 USD, co należało wiązać przede wszystkim z dalszym odreagowaniem wyprzedaży z początku lutego.
Nowy element do dyskusji na temat aprecjacji złotego wprowadził wicepremier J. Hausner, który stwierdził, że rządowi nie zależy na osłabieniu naszej waluty, ale na zapobieżeniu jej gwałtownemu umocnieniu. Jednocześnie Hausner przyznał, że nie za bardzo są środki, by ten cel zrealizować. Tym samym dał wyraźny sygnał rynkom, że nic nie stoi na przeszkodzie do dalszego wzrostu wartości złotego. W takiej sytuacji reakcję inwestorów można uznać za dość umiarkowaną. Euro znajduje się w pobliżu bardzo silnego wsparcia w okolicy 3,9 zł i wydaje się, że wraz ze zbliżaniem się do niego będzie rosnąć skłonność do realizowania zysków. Dolar natomiast trwa w konsolidacji pomiędzy 3,06-3,155 zł i dopiero opuszczenie tego przedziału da impuls do większego ruchu - ponownego spadku do 3 zł albo osiągnięcia ponad 3,3 zł.