Reklama

Koniunktura kiedyś się skończy

Rozmowa z Jackiem Piechotą, wiceministrem gospodarki

Publikacja: 17.02.2005 07:50

Koniunktura na rynku węgla powoduje, że coraz więcej firm, często również tych spoza górnictwa, wyraża zainteresowanie sektorem węglowym. Czy w ostatnim czasie pojawiło się wiele nowych przesiębiorstw, które chciałyby się zająć wydobyciem węgla?

Pojawiają się sygnały, że wzrasta zainteresowanie sektorem węglowym. Należy jednak zaznaczyć, że tak długo, jak realizowany jest program redukcji wydobywczych, nie ma zgody resortu na podejmowanie tego typu działalności. Musimy mieć na uwadze ogólny bilans branży i zwracać uwagę na poziom wydobycia.

Czy zasoby polskiego węgla mogą zostać uznane przez Unię Europejską za rezerwę energetyczną Europy?

W unijnej polityce wciąż jeszcze zakłada się zmniejszenie w bilansie energetycznym udziału energii pierwotnej, pochodzącej z paliw, których użycie wiąże się z emisją dwutlenku węgla. Z tego względu stawia się na energetykę jądrową. Niemniej w Unii Europejskiej ciągle prowadzony jest też dialog na temat obecnej sytuacji w energetyce, wyciągane są wnioski z kryzysów energetycznych, które występowały ostatnio w różnych częściach globu. Zatem kwestia udziału polskiego węgla w zasobach energetycznych Unii jest nadal otwarta. Natomiast w warunkach konkurencji rynkowej o udziale polskiego węgla w rynku unijnym będzie decydować jego konkurencyjność, czyli cena.

A gdyby podjęto decyzję, że polski węgiel będzie stanowić rezerwę energetyczną Europy, to nadal należałoby ograniczać wydobycie w polskich kopalniach?

Reklama
Reklama

Nie dostrzegam możliwości, by Unia uznała, że - ze względu na szczególne znaczenie polskiego węgla dla bezpieczeństwa energetycznego Unii - możliwe jest dotowanie wydobycia w naszych kopalniach, bądź ograniczenie dostępu do unijnego rynku tańszego węgla z zewnątrz. Wybijmy to sobie z głowy. Kwestia bezpieczeństwa energetycznego Unii wiąże się z naciskiem na konkurencyjne ceny paliw. Jeżeli polski węgiel nie będzie konkurencyjny wobec wydobywanego w innych krajach - szczególnie zaś wydobywanego metodą odkrywkową - to Unia nie przyjmie rozwiązań zapewniających szczególne miejsce polskiemu górnictwu. Unia zezwala na określone formy pomocy publicznej do 2010 roku. Między innymi chodzi o zgodę na dofinansowanie inwestycji początkowych w górnictwie. Ale cała ta pomoc odbywa się kosztem budżetów państw członkowskich, których dana sprawa dotyczy. W przypadku polskiego górnictwa musiałoby się to więc odbywać kosztem naszego budżetu. Do 2010 roku nie otrzymamy nic z unijnej kasy na górnictwo. Unia Europejska nie udziela bowiem pomocy z własnych funduszy na przedsięwzięcia realizowane w górnictwie węgla kamiennego.

Jakie inwestycje w górnictwie będą finansowane z naszego budżetu?

W planie dostępu do zasobów węgla do 2010 roku przedstawiliśmy poziom ewentualnych inwestycji, jakie będzie trzeba poczynić w górnictwie. Po to by kontynuować wydobycie, a nie zwiększać jego poziom. Chodzi tu o inwestycje początkowe, które można wspierać z budżetu w wysokości do 30%. Dostęp do nowych zasobów i pól wydobywczych wymaga określonych inwestycji. Moce wytwórcze w polskiej elektroenergetyce oparte są na węglu kamiennym i brunatnym. Przyszłość polskiego górnictwa gwarantuje więc taka struktura energetyki, z którą mamy dzisiaj do czynienia. Renta geograficzna wynikająca z bliskości zasobów powoduje, że polski węgiel - nawet w warunkach dekoniunktury - pozostanie paliwem konkurencyjnym. Natomiast w przypadku dekoniunktury może się okazać, że już w przypadku północy Polski koszty transportu będą decydowały o tym, skąd ten węgiel będzie dostarczany. Zatem - mimo obecnej koniunktury - realizujemy program restrukturyzacji górnictwa, bo chcemy dojść do takiego poziomu wydobycia, przy którym górnictwo będzie przede wszystkim pracować na potrzeby polskiej elektroenergetyki. I tylko w niewielkim stopniu będzie zależne od wahań na europejskim i światowym rynku. Koniunktura na rynku węgla nie będzie trwać wiecznie i w czasie jej trwania trzeba się przygotować do funkcjonowania w przyszłości, kiedy przyjdą chude lata. Inna jest sytuacja w górnictwie węgla koksującego. Wszelkie prognozy wykazują bowiem wzrastające zapotrzebowanie.

Co z prywatyzacją kopalń?

Zgodnie z programem prywatyzacji kopalń najszybciej ma zostać sprywatyzowany Katowicki Holding Węglowy. Natomiast najwięcej pracy trzeba włożyć w przygotowanie do prywatyzacji Kompanii Węglowej. Musi najpierw zostać zakończony proces restrukturyzacji tej spółki, w tym jej dokapitalizowanie. Jeżeli chodzi o Jastrzębską Spółkę Węglową, to ma ona zostać sprywatyzowana po utworzeniu grupy węglowo-koksowej. A więc po wniesieniu do Jastrzębskiej Spółki Węglowej udziałów Skarbu Państwa w Koksowni Przyjaźń oraz zakładach koksowniczych z Wałbrzycha i Zabrza. Utworzenie tej grupy kapitałowej ma przypaść na rok 2005, a jej prywatyzacja na rok 2006.

Jastrzębską Spółką Węglową bardzo zainteresowany był też Mittal Steel, dawny LNM.

Reklama
Reklama

Rzeczywiście, były i takie propozycje, aby koksownie znajdujące się pod kontrolą Mittal Steel zostały włączone do grupy. Tym samym Mittal Steel stałby się od razu inwestorem w nowo powstałym podmiocie. Takie rozwiązanie zostało przez nas odrzucone. Oczywiście, nikt nie zabroni Mittal Steel udziału w ofercie publicznej, gdy Jastrzębska Spółka Węglowa będzie debiutować na giełdzie, ale to będzie już kwestia normalnej gry rynkowej. Nie ma natomiast przyzwolenia na żadną drogę na skróty.

Czy dojdzie do likwidacji kolejnych kopalń?

Program rządowy stanowi, że przy utrzymującej się koniunkturze wydobycie będzie musiało do 2006 roku zostać zredukowane o 7,8 mln ton. To w wariancie optymistycznym. Natomiast w przypadku załamania się koniunktury, trzeba będzie ograniczyć moce wydobywcze o 14 mln ton. Przy realizacji programu w wariancie optymistycznym sposób redukcji mocy wydobywczych określają zarządy firm węglowych.

Warto podkreślić, że jeżeli likwidowana jest cała kopalnia i następuje jej przekazanie do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, wówczas koszty tej likwidacji, zgodnie z ustawą, ponosi budżet państwa - wspierając proces restrukturyzacji górnictwa. Jeżeli natomiast likwidacja nadwyżek mocy produkcyjnych odbywa się poprzez likwidację części kopalni, wówczas koszty tej likwidacji ponosi dane przedsiębiorstwo górnicze.

Jak ocenia Pan zarządy spółek węglowych? Nie brak opinii, że np. w Kompanii Węglowej - z wyjątkiem prezesa Maksymiliana Klanka - wszyscy powinni zostać wymienieni.

Uważam, że wszystkie zarządy spółek węglowych i kopalń radzą sobie bardzo dobrze, działając przecież często w ekstremalnych warunkach. Z jednej strony muszą realizować rządowy program restrukturyzacji górnictwa, walczyć o osiągnięcie rentowności prowadzonej działalności, z drugiej strony natomiast są zmuszeni zmagać się z często na wyrost formułowanymi żądaniami niektórych związków zawodowych. Ewentualne zmiany kadrowe uzależnione będą od losów dalszej współpracy i od wyników osiąganych przez poszczególne przedsiębiorstwa górnicze.

Reklama
Reklama

Czy dostrzega Pan potrzebę zatrudnienia nowych ludzi w górnictwie?

Przede wszystkim zależy nam na tym, aby górnicy przechodzili z miejsc, gdzie ograniczane są moce wydobywcze tam, gdzie potrzeba nowych rąk do pracy. Zdaję sobie sprawę, że stoi przed nami konieczność przeprowadzenia szczegółowej analizy struktury zatrudnienia. Chodzi o to, by za parę lat uniknąć załamania wynikającego z powodu naturalnych odejść. Już dziś trzeba kształcić nowe kadry dla górnictwa, stąd decyzja o uruchomieniu nowych klas górniczych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama