Raport na temat rynku futbolowego opublikował wczoraj Deloitte & Touche LLP. Audytorska firma przewiduje, że 20 najbogatszych klubów świata będzie mieć w tym roku przychody na poziomie co najmniej 2,8 mld euro. Deloitte zwraca uwagę na silną reprezentację wyspiarskiego futbolu w ekskluzywnym gronie - MU, Chelsea, Liverpool, Tottenham, Arsenal, Celtic, Newcastle, Rangers, Manchester City i Aston Villa stanowią połowę stawki (8 z nich to kluby angielskie). Źródła ich wpływów są mocno zróżnicowane - tak dobrej sytuacji nie mają np. kluby w Hiszpanii. Tam przychody zależą w wielkiej mierze od wpłat telewizji. Brytyjczycy świetnie też wykorzystują w działalności gospodarczej swoje stadiony. Oferują swój produkt także na rynkach USA i dalekowschodnich.
Szczególne zainteresowanie budzi Chelsea, której właścicielem jest rosyjski biznesmen Roman Abramowicz. Jego klub przed opodatkowaniem zgłosił stratę w wysokości 123 mln euro, ale audytor w zestawieniu nie uwzględnia wydatków na transfery i płace zawodników, koncentrując się wyłącznie na przychodach z właściwego interesu Chelsea - sprzedaży biletów na mecze, sprzedaży pamiątek, wpływów z telewizji i wynajmu stadionu na cele pozasportowe.
Choć londyńczycy (największy awans w gronie 20 najbogatszych) i inne kluby naciskają, najbardziej pożądaną marką w sportowym świecie (uwzględniając wszystkie dyscypliny) jest nadal Manchester United - to ocena audytora. Według niego, zdrowe sposoby zarządzania tym klubem (MU od 1990 roku nie miał strat) gwarantują mu liderowanie w klasyfikacji przez wiele najbliższych lat. Jedyna wątpliwość wiąże się z możliwym przejęciem "Czerwonych Diabłów" przez amerykańskiego bogacza Malcolma Glazera za 1,12 mld euro.
Deloitte & Touche LLP wskazuje, że w II rundzie Ligi Mistrzów spotka się z sobą osiem z dziewięciu najbogatszych klubów. Wyniki tych pojedynków będą mieć wielki wpływ na zestawienie bogaczy za 2005 rok - uważa analityk branży sportowej Dan Jones. Dzieje się tak dlatego, że występy w LM generują uczestnikom od 10 do 20% dodatkowych przychodów.
Borussia po uszy w długach