Sejm nie głosował na ostatnim posiedzeniu nad uchwałą, od której w dużym stopniu zależą losy ugody pomiędzy Skarbem Państwa a Eureko. Tymczasem przygotowany przez komisję skarbu projekt na takie porozumienie zezwala. Minister skarbu Jacek Socha deklarował, że po akceptacji tego projektu (z niewielkimi zmianami) przez parlament, byłby skłonny podpisać porozumienie. Tak się na razie nie stanie.

Uchwała na potem

Głosowanie nad uchwałą dotyczącą ugody z Eureko zostało zaplanowane na następne posiedzenie Sejmu (2-4 marca), a więc za dwa tygodnie. Z naszych informacji wynika, że marszałek Włodzimierz Cimoszewicz nie zgodził się na włączenie jej do porządku obrad posiedzenia, które zakończyło się w piątek. Powód? Oficjalny - rząd zbyt późno przedstawił swoje stanowisko w tej sprawie. Dlaczego? - Porządkiem obrad Sejmu zajmuje się konwent seniorów, a zwłaszcza marszałek. Rząd ani minister nie mają na to żadnego wpływu. Pytanie, dlaczego trzeba czekać dwa tygodnie, należy więc zadać marszałkowi sejmu - powiedział nam Janusz Kwiatkowski, rzecznik ministerstwa skarbu. Inne zdanie mają urzędnicy Kancelarii Sejmu. - Nikt z rządu "szczególnie" nie zabiegał, aby poszerzyć o nią porządek obrad - powiedział nam nieoficjalnie wysoki rangą urzędnik Kancelarii Sejmu. Pośpiech jest wskazany, bo podpisanie ugody odsunęłoby groźbę ewentualnej zapłaty przez Polskę ogromnego odszkodowania. Poza tym minister Socha wielokrotnie twierdził, że wynegocjowana umowa jest znacznie lepsza od podpisanej z Eureko w 2001 r. Teraz wszystko jest w rękach sądu arbitrażowego.

Kiedy zapadnie wyrok?

Ogłoszenie wyroku spodziewane jest w ciągu kilku tygodni (minister Jacek Socha mówił kilka dni temu o dwóch, trzech tygodniach). Kiedy? Dokładnie nie wiadomo. Strony miały czas na składanie pism i wyjaśnień do ostatniego poniedziałku. Od tego czasu arbitrzy (skład liczy trzech sędziów) zastanawiają się nad wyrokiem, który powinien być wydany wraz z pisemnym uzasadnieniem. Nie są oni ograniczeni żadnym terminem, ale też nie mogą czekać w nieskończoność. Jednym z nich, wyznaczonym przez polską stronę, jest prof. Jerzy Rajski z Uniwersytetu Warszawskiego. Według naszych nieoficjalnych informacji, przez cały tydzień był w Polsce. Zajęcia na uczelni ma od poniedziałku do środy, kolejne dni tygodnia poświęca sprawom arbitrażu. Zapytaliśmy, kiedy planuje zakończyć prace. - W tej sprawie nie mogę się wypowiadać. Obowiązuje mnie zasada poufności - powiedział nam w piątek.