W minionym tygodniu zwyżka cen miedzi nabrała tempa dzięki szybko rosnącemu popytowi w Chinach. Kraj ten, zużywający najwięcej tego metalu na świecie, zmuszony jest do rozbudowy energetyki, która pochłania szczególnie duże ilości miedzi. Według GFMS Metals Consulting, zapotrzebowanie na nią zwiększy się tam w bieżącym roku o 8%, do 3,7 mln ton, co stanowiłoby jedną piątą światowego zużycia. Chiński import miedzi może wzrosnąć nawet o jedną trzecią, osiągając 1,5 mln ton. Ze względu na pomyślną koniunkturę zwiększonego popytu oczekuje się również w Stanach Zjednoczonych.

Eksperci Merrill Lynch przewidują, że zapotrzebowanie na ten surowiec w skali globalnej przewyższy w bieżącym roku podaż o 172 tys. ton. Tymczasem jego rezerwy nadzorowane przez Londyńską Giełdę Metali zmniejszyły się od początku zeszłego roku o 87%, do 55,8 tys ton. Specjaliści z Virtual Metals nie wykluczają, że w tych warunkach notowania mogą osiągnąć 3500 USD za tonę już w pierwszej połowie 2005 r.

W środku tygodnia zwyżkę notowań przyhamowała wiadomość o niespodziewanej recesji w gospodarce japońskiej. Jednak już w czwartek cena miedzi w kontraktach trzymiesięcznych wzrosła na Londyńskiej Giełdzie Metali do 3220 USD za tonę, tj. najwyższego poziomu od szesnastu lat. Dodatkowym bodźcem był słaby dolar. W piątek notowania osiągnęły przejściowo 3230 USD, by po południu wynieść 3220 USD, w porównaniu z 3065 USD w końcu poprzedniego tygodnia.