Reklama

Nie wszystko przemawia przeciw dolarowi

Obecny rok przyniósł przełamanie poprzedniego dołka przez kurs euro do złotego. Tymczasem notowania dolara wciąż pozostają powyżej minimum z końca 2004 roku. To efekt znaczącego umocnienia się amerykańskiej waluty na światowych rynkach. Czy po trzech latach wyprzedaży ma ona szanse wrócić do łask inwestorów?

Publikacja: 21.02.2005 10:02

Notowania euro obniżyły się od końca 2004 r. do 7 lutego o ponad 9 centów. Dynamika tego ruchu robiła wrażenie, które zwiększał element zaskoczenia. W grudniu eksperci ścigali się w przedstawianiu coraz bardziej pesymistycznych prognoz dla dolara, a spekulanci zaangażowali się zupełnie jednoznacznie po stronie dalszej deprecjacji amerykańskiego pieniądza. Pomimo odczucia, że dolar bardzo szybko zyskiwał na wartości, bliższe przyjrzenie się styczniowo-lutowemu ruchowi pozwala stwierdzić, że skala umocnienia nie odbiegała od notowanej w czasie poprzednich korekt trendu zniżkowego. Dwutygodniowa stopa zwrotu z inwestycji w euro w najgorszym momencie wynosiła w tym roku ok. minus 4,5%, czyli prawie dokładnie tyle, ile w przeszłości w dwa tygodnie można było stracić kupując wspólną walutę. Wobec tego jej ostatnia wyprzedaż nie wygląda na przełomowe wydarzenie. Jednocześnie poprzednie ruchy spadkowego euro wynosiły po ok. 10 centów. Również w tej kategorii odnotowana w początkach tego roku wyprzedaż nie była nadzwyczajna. Czy zatem posiadacze wspólnej waluty mogą spać spokojnie?

Stopy zaczynają

sprzyjać dolarowi

Do połowy 2004 r. zdecydowana większość czynników sprzyjała deprecjacji dolara. Narastały deficyty budżetowy i obrotów bieżących w USA, koszty pieniądza były wyższe w strefie euro niż w Ameryce. Gospodarka USA szybko się rozwijała, ale nadzieje na jej przebudzenie w Eurolandzie neutralizowały ten fakt. Jednak w ostatnich miesiącach sytuacja stopniowo zaczęła się zmieniać na korzyść Stanów Zjednoczonych i dolara. Po raz pierwszy od długiego czasu amerykańskie stopy procentowe stały się wyższe niż w strefie euro. Od wiosny 2004 r. rentowność 10-letnich obligacji jest większa w USA niż w państwach posługujących się wspólną walutą. Dodatkowo inwestorzy w Ameryce zdążyli się przyzwyczaić do podwyżek stóp procentowych, natomiast trudno ocenić, na ile na podwyżkę stóp procentowych przygotowani są posiadacze obligacji strefy euro. Można już natknąć się na pierwsze komentarze Europejskiego Banku Centralnego sugerujące taki krok. Uzasadnia go pozostawanie od maja 2004 r. inflacji powyżej celu wyznaczonego przez EBC (2%). O tym, jak gwałtowne mogą być reakcje inwestorów na rynku obligacji świadczy wyprzedaż amerykańskich papierów na wiosnę 2004 r. Kiedy doszli do wniosku, że podwyżek stóp procentowych dalej już w czasie nie da się odsuwać, rentowność 10-latek podniosła się w dwa miesiące z 3,7% do ponad 4,8%.

Euro nie sprzyjają ostatnie doniesienia dotyczące kondycji największych europejskich gospodarek. Niemiecki PKB w IV kwartale obniżył się w porównaniu z III kwartałem. Pakt Stabilizacji i Rozwoju, który miał wspierać wartość euro, istnieje jedynie na papierze. Natomiast amerykańska gospodarka wciąż pozostaje lokomotywą światowego ożywienia. Coraz częściej słychać deklaracje administracji prezydenta Busha dotyczące redukcji deficytu budżetowego. Obniżenie niedoboru na rachunku obrotów bieżących w dużym stopniu uzależnione jest od kształtowania się cen ropy. To właśnie zwiększone koszty importu tego surowca w największym stopniu przyczyniły się do ustanowienia w drugiej połowie ubiegłego roku nowych rekordów przez deficyt handlowy. Większość analiz wskazuje na stabilizację notowań ropy naftowej w tym roku na obecnym poziomie. W ograniczeniu deficytu handlowego pomocna byłaby również rewaluacja chińskiego juana. W tej kwestii jednak brak jest zupełnie jakiejkolwiek jasności - ze strony władz Państwa Środka wciąż płyną sprzeczne sygnały.

Reklama
Reklama

Trend boczny najbardziej prawdopodobny

W obecny rok wkroczyliśmy z bardziej zbilansowanym zestawem czynników determinujących notowania euro wobec dolara. Objawy paniki, towarzyszące wyprzedaży amerykańskiej waluty w ostatnim kwartale 2004 r., pozwalają przypuszczać, że najgorsze ma on już za sobą. Nie musi to jednak oznaczać, by trzyletnia tendencja natychmiast się odwróciła. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest pozostawanie przez większość tego roku w trendzie bocznym wyznaczonym przez ubiegłoroczną górkę przy 1,36 USD za euro i lutowy dołek w okolicy 1,28 USD.

Teoretycznie najlepszym momentem do zakończenia deprecjacji dolara byłby równoczesny spadek jego wartości oraz cen obligacji (i ewentualnie akcji). Pojawienie się przekonania, że cykl podwyżek stóp procentowych dobiega w USA końca, może spowodować, że inwestorzy liczniej ściągną na rynek papierów skarbowych, zachęceni przyszłymi zyskami, jakie dałoby kupno obligacji z wyższą rentownością i ich sprzedaż w momencie jej spadku.

Słaby dolar - mocne peryferia

Niskie notowania dolara uznaje się za sprzyjające rynkom wschodzącym. Korzystają one na wzroście cen surowców, ich aktywa stają się relatywnie bardziej atrakcyjne w porównaniu z amerykańskimi. Tani kapitał, jaki można pozyskać dzięki niskim stopom procentowym w USA, jest dostępny w dużych ilościach. W przypadku Polski dodatkowym atutem jest struktura handlu zagranicznego - import jest w większości rozliczany w dolarach, eksport w euro.

W związku z tym najpierw wyhamowanie, a potem odwrócenie trendu spadkowego dolara (a mówiąc bardziej konkretnie, pojawienie się wśród inwestorów takiego przekonania) byłoby niekorzystne z punktu widzenia rynków wschodzących. W konsekwencji papiery wartościowe tej grupy krajów byłyby gorzej postrzegane - doszłoby do zwiększenia premii za ryzyko przy kupnie akcji oraz obligacji, czemu towarzyszyłaby deprecjacja lokalnych walut.

Reklama
Reklama

Spełnienie się takiego scenariusza oznaczałoby, że warto pomyśleć o spłacie dolarowych kredytów i ewentualnie oszczędnościach w tej walucie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama