Piątkowa sesja przestraszyła wielu inwestorów, a sytuacja techniczna wywołała obawy o możliwość wykreślenia szczytu, przynajmniej krótkoterminowego. Wczorajsze notowania pokazały, że siły kapitału zagranicznego nie można lekceważyć zaraz po pierwszych oznakach słabnięcia popytu. Mamy za sobą kolejną sesję wzrostu, przy niemałych obrotach. Co pozytywne, nastąpiło przetasowanie wśród liderów - odpoczywała TP i Prokom, pałeczkę przejęły banki i PKN.
Pretekstem okazały się wyniki Pekao (lepsze od oczekiwań rynku, dzięki niższym rezerwom na zagrożone należności i wyższym dochodom z prowizji i opłat). Różnica między konsensusem prognoz a rzeczywistym wynikiem netto nie była duża (315 mln vs 340 mln PLN), ale w takiej atmosferze wiele rynkowi nie potrzeba. W przypadku Orlenu motorem napędowym był wzrost cen ropy w oczekiwaniu na obniżenie limitów wydobycia ropy przez OPEC w II kwartale.
Trzecią ważną informacją, która może się przełożyć na nasz rynek w dłuższej perspektywie, była zaskakująca obniżka stóp procentowych na Węgrzech (75 punktów bazowych wobec oczekiwanych 50). BUX kontynuował kreślenie hiperboli, wzrastając w pewnym momencie grubo powyżej 2%. Głównym argumentem za taką skalą obniżki była korzystna perspektywa inflacyjna. Biorąc pod uwagę powyższe, naszą styczniową inflację i (na razie ostrożne) pierwsze wypowiedzi członków RPP, Rada może na najbliższym posiedzeniu zaskoczyć rynek. Zmiana nastawienia wydaje się przesądzona, ale nie można wykluczyć obniżki stóp. I nawet jeżeli się tak nie stanie, atmosfera wprowadzona na rynek cięciem na Węgrzech i nadzieje na podobny ruch u nas powinny napełnić bak rynku na najbliższe sesje.
Zwróć uwagę:
Największe i najpłynniejsze spółki - z siłą rynku, nawet na obecnych poziomach, nie ma się co kłócić.