Reklama

Maskowanie strat?

Czy zmiana strategii inwestycyjnej może być sposobem na zatuszowanie kiepskich wyników funduszy? Na to wskazują praktyki niektórych TFI.

Publikacja: 23.02.2005 07:08

Skarbiec zmienił w tym roku strategię dwóch funduszy inwestycyjnych, w tym Skarbca Obligacji. Będzie teraz inwestował głównie w papiery skarbowe. Wcześniej część aktywów (24% na koniec pierwszego półrocza 2004 r.) była lokowana w papierach komercyjnych.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie list przesłany do redakcji PARKIETU przez Jarosława Bauca. Prezes Skarbca informuje w nim, że wyniki funduszu należy liczyć od początku tego roku. "Dane historyczne nie są w żaden sposób miarodajne, a co za tym idzie - nieporównywalne" - pisze J. Bauc. Szef TFI idzie dalej. Twierdzi, że licząc stopy zwrotu za dłuższe okresy, np. 12 miesięcy, wprowadzamy uczestników funduszu w błąd. Z tego samego powodu nie powinniśmy uwzględniać funduszu w rankingach obejmujących okresy wcześniejsze niż koniec 2004 r.

To zaskakujące zalecenie, bo fundusz - nawet po zmianie strategii - nadal pozostaje w grupie podmiotów inwestujących w papiery dłużne. A może zmiana strategii miała na celu zamaskowanie kiepskich wyników? W 2004 r. Obligacja - która jeszcze kilka lat wcześniej była w czołówce - zarobiła tylko 2,4% i zajęła ostatnie miejsce w grupie podmiotów dłużnych.

- Odcięcie się od poprzednich wartości jednostek ma sens, bo zmieniła się strategia funduszu. Zarządzający ma teraz zupełnie inne możliwości inwestowania - przekonuje Piotr Kuba, członek zarządu Skarbca. - Nie jest to sposób na pozbycie się problemu roku 2004, bo odcinamy się też od danych za poprzednie lata, gdy wyniki funduszu były bardzo dobre - dodaje.

Przypomnijmy, że w maju 2000 r. Skarbiec zmienił strategię innego funduszu - Powszechnej Prywatyzacji Plus. Niepowodzenie programu powszechnej prywatyzacji opartego na świadectwach udziałowych i akcjach NFI spowodowało, że podobne decyzje podjęły też inne TFI, które zarządzały funduszami "prywatyzacyjnymi". W przypadku Skarbca zmiana strategii niewiele pomogła. Jednostka Skarbca Net jest dziś warta ok. 540 zł, a w styczniu 1999 r. (gdy rozpoczynał działalność fundusz PPPlus) było to 1000 zł. Daje to stratę prawie 46%. Do tego dochodzi jeszcze 32,3% "utracone" z powodu inflacji. Dla porównania, inwestycja w spółki z WIG20 dałyby w tym samym czasie stopę zwrotu na poziomie 59%.

Reklama
Reklama

Interesujące doświadczenia w zakresie zmiany strategii inwestycyjnej funduszy ma też Pioneer. W lipcu 1997 r. uruchomił fundusz Powierniczy Polskiej Prywatyzacji. Ze względu na "niezadowalające" wyniki, zmienił strategię w styczniu 2001 r. (do tego czasu wartość jednostki spadła prawię o połowę, do 5,88 zł). Został przekształcony w Pioneer Sektora Usług. Efekty jego działalności też nie były najlepsze (spadek do 5,08 zł do czerwca 2004 r.). W połowie ub.r. fundusz został połączony z Agresywnego Inwestowania. Uczestnikom przydzielono nowe jednostki. Osoby, które zainwestowały PPP w momencie jego powstania, straciły do dziś prawie 40%.

Dlaczego fundusz został połączony z innym? - Bo okazało się, że na rynku nie ma zbyt wielu firm usługowych i Pioneer Sektora Usług musiał rozszerzyć strategię inwestycyjną. A to spowodowało, że w praktyce mieliśmy dwa fundusze o agresywnej polityce. Dlatego postanowiliśmy je połączyć - wyjaśnia Adrian Adamowicz, dyrektor sprzedaży w Pioneerze. - Wcześniejsza zmiana strategii wynikała natomiast stąd, że szukaliśmy innego sposobu zainwestowania pieniędzy uczestników, gdy pierwotny pomysł się nie sprawdził - dodaje.

Czy te wyjaśnienia przekonują klientów? Prawdopodobnie nie. Osoby, które się z nami kontaktują, wskazują bowiem inny powód: chęć zamaskowania strat. Po przydziale nowych jednostek, które mają zupełnie inną wartość, wyniki dużo trudniej porównać.

Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiGDla Komisji najważniejszy jest interes inwestora i przepisy prawa. Istotna zmiana polityki inwestycyjnej funduszu wymaga zmiany jego statutu. To z kolei wymaga akceptacji KPWiG. Komisja wydając zgodę zobowiązuje fundusz do powiadomienia o zmianach z odpowiednio dużym wyprzedzeniem wszystkich uczestników. Chodzi o to, aby inwestorzy mieli dostatecznie dużo czasu na podjęcie decyzji, czy nadal chcą uczestniczyć w takim funduszu (trudno więc mówić o wprowadzaniu w błąd uczestników). Co do porównywania wyników, to po istotnej zmianie strategii, rzeczywiście ma to niewielki sens. Czyli problem nas interesuje, ale decyzje inwestycyjne (czy zostać w funduszu po zmianie strategii) należą do uczestników.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama