Winą za drugi kolejny słabszy rok firma obarcza zachodnie społeczeństwa, które... nie chcą pić produktów z tego browaru. Winne są przede wszystkim zimne lato i słabnąca gospodarka strefy euro, gdzie sprzedaje się 2/3 produkcji.

Zysk holenderskiej spółki w 2004 r. wyniósł 537 mln euro (rok wcześniej 798 mln euro). Spadł popyt w Europie Zachodniej, a na dodatek Heinekenowi zaszkodziły relacje kursowe. Holenderski browar już we wrześniu ostrzegał, że taniejący amerykański dolar spowoduje zmniejszenie zagranicznej sprzedaży i zysku operacyjnego o 125 mln euro. W 2005 r. zysk netto firmy też ma być mniejszy o 50 mln euro właśnie przez różnice kursowe.

Mimo mniejszych zysków, Holendrzy pokazali lepsze wyniki, jeśli chodzi o sprzedaż - wyniosła w ub.r. 10 mld euro i była o 8,1% wyższa niż w 2003 r. (9,26 mld euro). Źródłem wzrostu było m.in. przejęcie austriackiego browaru BBAG. Planują zainwestowanie 100 mln euro w tegoroczną agresywną akcję promocyjną w Europie i USA (z udziałem aktora Brada Pitta, który wystąpi w minutowym filmie reklamowym). Będą także ciąć koszty działalności, nie wykluczają zamykania nierentownych zakładów, ale i akwizycji obiecujących podmiotów. Heineken ma w swoich aktywach m.in. browary Żywiec, Amstel i Murphy?s. Zdecydował się na podniesienie dywidendy o 25%, do 40 eurocentów na akcję.

Carlsberg też gorzej

Zysk duńskiego browaru (5. na świecie, właściciel Okocimia) przed opodatkowaniem spadł w 2004 roku o 3%, do 456 mln euro, w porównaniu z poprzednim okresem rozrachunkowym. Duńczycy jako powód niższego zysku wskazują na wzrastające koszty marketingu i spadek spożycia piwa w pubach, gdzie wprowadzono zakaz palenia tytoniu. Sprzedaż produktów Carlsberga wzrosła jednak o 4% - głównie dzięki wielkiej popularności w Rosji i Polsce. Na 2005 r. planuje zysk netto większy o 15% mimo sytuacji w Szwecji, gdzie konsumpcja jego piwa znacznie spadła. W kraju tym kupuje się teraz więcej tanich, importowanych napojów z pianką.