"Nawet, jeżeli weźmiemy pod uwagę ciężką sytuację na rynku samochodów, to jednak można chyba liczyć, że będziemy mieli w styczniu dosyć duży wyskok w ujęciu rocznym" - powiedział Bartosz Pawłowski z ING Banku Śląskiego.
"Związane jest to po części ze słabym styczniem ubiegłego roku, kiedy to po mocnym grudniu przyszło załamanie, a byliśmy jeszcze przed wyskokiem wiosennym związanym z wejściem do Unii Europejskiej" - dodał ekonomista.
Natomiast prognoza Citibanku Handlowego znajduje się na drugim biegunie oczekiwań bankowców.
"Spodziewamy się silnego spadku miesięcznego, co ma charakter sezonowy i jest związany z wygaszaniem efektu świąt w grudniu" - powiedziała Bożena Radzewicz-Bąk, ekonomistka Citibanku.
Gdyby jednak dane okazały się dużo lepsze od oczekiwanych, wprowadziłoby to nieco zamieszania na rynku obligacji.