NABE, organizacja orzekająca o momencie rozpoczęcia i zakończenia cykli ekonomicznych w USA, przewiduje, że bieżący rok gospodarka zamknie ze wzrostem 3,6%. Podobnie ma być także w roku następnym. W 2004 r. PKB USA zwiększył się o 4,4%, co było najlepszym wynikiem amerykańskiej gospodarki w ciągu minionych pięciu lat.
Zdaniem ekonomistów, bardziej umiarkowane tempo rozwoju gospodarczego to rezultat przewidywanego schłodzenia koniunktury w budownictwie i na rynku nieruchomości. Wydatki konsumenckie oraz nakłady inwestycyjne spółek powinny utrzymać się na solidnym poziomie. NABE prognozuje także spadek bezrobocia, z 5,5% w 2004 r. do 5,2% w roku 2005 i 5,1% w roku przyszłym.
Przewidywania dotyczące inflacji są także optymistyczne. Po 3,3--procentowym wzroście w ub.r. (najwyższym od pięciu lat) ceny detaliczne mają zwiększyć się o 2,2% w roku bieżącym. Według NABE, ceny energii powinny w tym roku spadać, a baryłka ropy będzie kosztować w granicach 40 USD. Na razie zarówno raporty dotyczące inflacj, jak i sytuacja na rynku paliw wydają się zaprzeczać tej prognozie. Prognozę opublikowano przed raportem z ubiegłego piątku, stwierdzającym, że ceny hurtowe w styczniu w rosły w najwyższym tempie od sześciu lat. Ekonomiści niezwiązani z NABE zwracają także uwagę, że w 2004 r. ceny hurtowe rosły w szybszym tempie od detalicznych. Do tej pory spółki nie chciały podwyższać cen sprzedaży, ale prędzej czy później będą musiały zacząć to robić, co z pewnością wpłynie na stopę inflacji.
Według prognozy NABE, Rezerwa Federalna będzie w 2005 r. podnosić stopniowo stopy procentowe. Podstawowa stopa funduszy federalnych (obecnie 2,5%) powinna dojść na koniec roku do 3,5%.
(Nowy Jork)