Na indeksie toczy się obecnie walka o przyszłość długoterminowej tendencji wzrostowej. Zagrożenie jest jasno sprecyzowane i jest nim pułap klina leżący przy szczytach bieżącej fali wzrostowej. Z pochodną jest pewien kłopot, gdyż górne ograniczenie klina okazuje się bardzo nieregularne. Jedynie wykres tygodniowy daje pewne pojęcie o obecności tej formacji. Można zeń wnioskować, że jeśli piątkowe zamknięcie nie będzie odbiegało znacząco "in minus" od poziomu 2020 pkt, pochodna nie tylko osiągnie nowy szczyt hossy (w cenach zamknięcia), ale również opuści klin.
Zamiast posługiwać się dość nieprecyzyjnym narzędziem, jakim jest wykres tygodniowy, warto spojrzeć na dane dzienne. Zauważymy, że prócz najszybszej linii trendu, która od miesiąca nadaje rytm wzrostom kontraktu, istnieje także bardzo wyrazista formacja półrocznego kanału. To właśnie w okolicach górnego ograniczenia formacji z sesji na sesję rynek wysyła sprzeczne sygnały, to dając, to znów odbierając nadzieję na wyjście z kanału (klina) poprzez górne ograniczenie. Koniunktura balansuje w tym miejscu pomiędzy niepohamowanym wzrostem, podobnym do tego z sierpnia 2003 r., gdy była kształtowana hiperbola, a początkiem sporej przeceny w wyniku zwrotu spod strefy oporu.
Sesja środowa, choć wypełniona porannymi emocjami związanymi z wyprzedażą akcji za oceanem, nie zmieniła panującego od 3 dni status quo. Sytuacja ta może potrwać do chwili, gdy tendencja boczna reprezentowana przez poziomy 2019 pkt i 2065 pkt napotka na swej drodze linię miesięcznego trendu wzrostowego. Taka konfrontacja jest nieunikniona i powinna nastąpić lada dzień. Stara maksyma giełdowa przypomina w takich przypadkach, kto jest najlepszym przyjacielem giełdowego gracza.