NBP i RPP jest w sytuacji o tyle uprzywilejowanej, że ocena działań tych instytucji nacechowana jest silnym subiektywizmem. Zarówno dotyczy to efektów prowadzonej polityki monetarnej, jak i "jakości" projekcji inflacji, która w prowadzeniu tej polityki ma pomagać. Teoretycznie skuteczność RPP inwestorzy mogliby oceniać poprzez pryzmat celu inflacyjnego, ale biorąc pod uwagę historyczne wyniki Rady w tej kwestii, na pewno członkowie znajdą kilka, trzeba przyznać, obiektywnych argumentów, które ich działania będą po części usprawiedliwiać.
Niektórzy powiedzą w tym miejscu, że wszystko rozwiąże dodanie bankowi centralnemu obowiązku dbania o wzrost gospodarczy i bezrobocie. Po części słuszne, ale ocena działań Rady dalej pozostaje subiektywna, bo jej decyzje nie mają jednoznacznego przełożenia na wszystkie z wymienionych kryteriów.
Z racji wspomnianego subiektywizmu, powstrzymam się więc dzisiaj od oceny decyzji RPP, a skoncentruję się na sposobie ich podej-mowania. Tutaj mały lifting jak najbardziej wskazany. Zabieg pierwszy - Rada powinna sztywno ustalić godziny publikacji komunikatu, np. 14. Chore pęcherze pracowników dealing roomów poczułyby ulgę z takiej decyzji idącej w kierunku europejskich i amerykańskich wzorców. Zabieg drugi - projekcja inflacji powinna być (subiektywna ocena) publikowana przed decyzją RPP, by jak w listopadzie nie okazało się, że decyzja o podwyżce stóp opierała się na dokumencie dość małej "wiarygodności", co przyznali nawet sami członkowie RPP, a co potwierdzają aktualne dane. Zabieg trzeci - rozkład głosów rynki powinny poznać jak najszybciej. Zabieg czwarty - RPP powinna pamiętać, że jej nastawienie jest równie ważne, jak zmiana stóp, o czym zapominano podczas cyklu obniżek utrzymując cały czas neutralne nastawienie.