Hossa - przynajmniej w grupie największych spółek - ciągle trwa. Świadczą o tym wysokie poziomy indeksów. WIG miał wczoraj rekordową wartość, a WIG20 utrzymuje się na poziomie blisko pięcioletniego maksimum. W krótkim terminie nie widać przeciwwskazań do dalszej zwyżki indeksów. Po pierwsze, na razie nie doszło do żadnej poważniejszej korekty. Od samego początku fali wzrostowej (w ostatnim tygodniu stycznia) niedźwiedzie nie są w stanie przeprowadzić żadnej udanej "akcji", a jedyne na co je stać, to powstrzymywanie wzrostu na kilka dni. Charakterystyczne jest zachowanie oscylatora stochastycznego. W przypadku WIG20 wczoraj wskaźnik ten dał sygnał sprzedaży, a tymczasem indeks zanotował przyzwoitą zwyżkę. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w pierwszej połowie miesiąca. Z tego względu negatywny sygnał oscylatora prawdopodobnie okaże się błędny. Na uwagę zasługuje MACD. W trakcie ostatnich sesji wskaźnik ten zdołał pokonać leżące na tej samej wysokości maksima notowane począwszy od października 2003 r. Fakt ten oznacza zniknięcie negatywnych dywergencji, które stanowiły poważny sygnał ostrzegawczy.

Po pierwsze, trend wzrostowy jest silny i wciąż zdecydowanie bardziej prawdopodobna jest jego kontynuacja. Nie da się nawet wykluczyć przerodzenia się wzrostu w euforię podobną do letniej hossy w 2003 r. Z drugiej strony, im większe tempo trwającego ruchu w górę, tym większe prawdopodobieństwo, że średnioterminowy trend wzrostowy zakończy się nagłym zwrotem w dół i ucieczką byków. O ile na razie trend jest przyjacielem inwestorów, o tyle przyjaźń ta może zostać wystawiona w takiej sytuacji na próbę.

W dłuższym terminie sytuacja wygląda już mniej optymistycznie. Przede wszystkim ze względu na niewielką liczbę spółek biorących udział w hossie. Linia A/D obrazująca szerokość rynku jest ciągle bliżej minimów niż powrotu do trendu wzrostowego. To może spowodować, że kiedy zakończy się fala wzrostowa WIG20, korekta okaże się głęboka i ogarnie cały rynek.