- Spółka posiada bardzo duży, znacznie większy niż Polfa Kutno, potencjał produkcyjny, jednakże jej słabym punktem jest portfel produktów, który nie pozwala na generowanie satysfakcjonujących wyników finansowych. Naszym zdaniem, z tego powodu inwestor branżowy może być skłonny do zapłacenia wysokiej premii za akcje Jelfy - stwierdził w piątkowym komentarzu Sebastian Słomka, analityk BDM PKO BP.

Według niego - na wycenę powinna wpłynąć również liczba inwestorów ubiegających się o spółkę. Podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej komisji skarbu, Irmina Jabłońska z MSP poinformowała, że zainteresowanie Jelfą wyraziły już trzy firmy - z Łotwy, Wielkiej Brytanii i Indii. Wciąż aktualna pozostaje również, złożona przed rokiem, oferta Polfy Kutno. To właśnie w oparciu o cenę sprzedaży Polfy amerykańskiemu Ivaksowi analitycy BDM PKO twierdzą, że przyszły inwestor może za akcje Jelfy zapłacić ponad 630 mln zł, czyli 94 zł za akcję, a przy 20% dyskoncie - 75 zł. To wycena zbliżona do opublikowanej w grudniu ubiegłego roku przez BM BPH. Analityk Jacek Buczyński wycenił wówczas średnioterminową wartość akcji Jelfy na 77 zł (wydana w tym samym czasie wycena Erste Securities mówiła o 47 zł). - Myślę, że kluczowe okażą się wyniki spółki po pierwszym kwartale tego roku. Jeśli poprawią się - jej kurs powinien rosnąć - stwierdził Jacek Buczyński.

Arkadiusz Krężel, prezes ARP, która ma negocjować sprzedaż 47% akcji Jelfy należących do tej instytucji, Skarbu Państwa i PZU, pytany o cenę, jakiej zażąda państwo od inwestora, powiedział: - Satysfakcjonująca może być wycena zbliżona do oceny BPH z grudnia ubiegłego roku.