Trend wzrostowy na wykresie kontraktów terminowych na PKN trwa od marca 2003 roku. Od tego czasu kurs zwiększył się już o przeszło 31 zł. Biorąc pod uwagę, że zmiana kursu kontraktu o 1 zł ma wartość 500 zł, to wspomniana zwyżka oznacza potencjalny zysk lub stratę w wysokości 15 500 zł (przy inwestycji rzędu 2 tys. zł). W rzeczywistości taką kwotę było bardzo trudno zarobić. Po pierwsze dlatego, że w trakcie omawianego trendu wzrostowego miały miejsce trzy poważniejsze korekty, które mogły zmusić do zamknięcia długich pozycji nawet najbardziej wytrwałych graczy i po drugie dlatego, że co kilka miesięcy trzeba było przesiadać się na nowe serie, co generowało dodatkowe koszty.
Kulminacja hossy?
Zdecydowanie bardziej realne wyniki można było osiągnąć na tegorocznych zmianach kursu omawianego papieru. Rok zaczął się na poziomie 37,6 zł, a kilka dni później (10 stycznia) notowania spadły do 34,7 zł. Inwestorzy, którzy w tej okolicy otworzyli długie pozycje, do dziś nie mieli poważnych sygnałów (ze strony samego kursu) do ich zamknięcia. Oczywiście, pomijając rekordowe wykupienie rynku, ale to na razie można traktować tylko jako hamulec przed dalszym kupowaniem. 10 stycznia wstępny depozyt zabezpieczający dla futures na PKN wynosił 8,4%, czyli przy obowiązującym wtedy kursie, oznaczał konieczność wpłaty 1457 zł (34,7 zł x 500 akcji x 8,4%) na rachunek zabezpieczający. Od tego czasu kurs wzrósł o ponad 13 zł. Wartość tego ruchu przypadająca na jeden kontrakt to 6500 zł (13 zł x 500 zł). Tyle (345%) można było zarobić, posiadając długą pozycję lub stracić na krótkiej w ciągu niecałych dwóch miesięcy.
Opisany ruch jest wyjątkowy zarówno w 4-letniej historii pochodnych na kurs PKN, jak i w ponad 5-letniej historii samej spółki na GPW. Tak silny wzrost notowań nie miał dotychczas miejsca. To w połączeniu z rekordowymi wolumenem i liczbą otwartych pozycji, przy obecnym, bardzo dużym wykupieniu rynku, sugeruje, aby poważnie przemyśleć zasadność dalszego otwierania długich pozycji.
Ochrona kapitału