- Pracodawcy i pracownicy nie stoją po dwóch stronach barykad. Tak naprawdę mają wspólne interesy - mówiła wczoraj Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji. PKPP reaguje w ten sposób na pojawiające się ostatnio negatywne opinie o prywatnym biznesie. Pracodawcy tłumaczą, że wyniki kontroli, jakie prowadzi Państwowa Inspekcja Pracy, są niereprezentatywne i nie można ich uogólniać na wszystkie przedsiębiorstwa. W 2003 r. PIP wykazała 95 tys. naruszeń prawa pracy w prawie 69 tys. firmach. Sugeruje to, że niemal w każdym zakładzie prawo pracy jest łamane. PKPP przypomina jednak, że w Polsce mamy niemal 3,6 mln przedsiębiorstw.

Bardziej aktualnymi wynikami badań (z listopada 2004 r.) dysponuje Katedra Socjologii Ekonomicznej Szkoły Głównej Handlowej. Z ankiet przeprowadzonych przez katedrę wynika, że na dolegliwe praktyki niezgodne z kodeksem pracy skarży się 38% pracowników firm prywatnych i 24% pracowników sektora publicznego. Najczęściej chodzi o problem niepłatnych nadgodzin, "nieoZUSowania" części pensji, a także łamania przepisów BHP. - Odrębną kwestią, której nie uwzględniliśmy we wskaźniku, jest zgoda pracodawcy na tworzenie związków zawodowych. Tu trudności sygnalizowała połowa ankietowanych - mówi prof. Juliusz Gardawski, szef katedry.

PKPP uważa, że łamanie przepisów kodeksu nie zawsze wynika ze złej woli właścicieli firm. Organizacja wskazuje, że są oni nieprzygotowani na częste zmiany prawa pracy. - Często jest tak, że wykładnia resortu gospodarki różni się od interpretacji inspektorów. Małych przedsiębiorstw nie stać tymczasem na kosztowne ekspertyzy prawne - tłumaczy Jacek Męcina, dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy w "Lewiatanie".

Dlatego też PKPP i PIP jeszcze w styczniu podpisały porozumienie o działaniach prowadzących do polepszenia warunków pracy. "Lewiatan" chce m.in. ułatwić mniejszym firmom dostęp do porad prawnych Inspekcji. W 2004 r. PIP udzieliła ich aż 1,5 mln. PKPP pracuje też nad kodeksem etyki przedsiębiorców.