Reklama

Efekt "zagranicy"

Komentatorzy i analitycy są zgodni: to najazd kapitału zagranicznego spowodował, że WIG, najstarszy giełdowy indeks, praktycznie na każdej sesji w mijającym miesiącu poprawiał historyczne maksimum. Ostatecznie rekord z 3 stycznia został pobity o 6,8% i wynosi obecnie 28 547,1 pkt. Tym samym efekt stycznia przeniósł się do lutego. Z giełdową hossą jest jednak trochę tak, jak z polskim wzrostem gospodarczym: choć jesteśmy zgodni, że to zjawisko występuje, to niewielu na nim zarabia.

Publikacja: 01.03.2005 07:08

Wąski rynek

Polska gospodarka rozwija się w tempie cztery razy szybszym niż kraje starej Unii Europejskiej (mowa o "15" sprzed zeszłorocznego rozszerzenia). Ale stopa bezrobocia wciąż nie może znacząco oddalić się od 20% i jest najwyższa w UE. Zatem duża część społeczeństwa na wzroście nie korzysta.

Odpowiednikiem tej sytuacji na giełdzie jest hossa, w której bierze udział wąskie grono firm. W lutym WIG20 zyskał ponad 10% i zakończył miesiąc na 2092,3 pkt, ale uczynił to przede wszystkim dzięki kilku największym spółkom. Ponad dwa razy więcej niż indeks wzrosły notowania Orlenu (22,4%). Już w znacznej odległości od lidera znalazły się KGHM (19,6%) i TP (16,9%) - numer dwa i trzy w tabeli prezentującej zmiany kursów w lutym spośród spółek z WIG20. Jeszcze tylko notowania Softbanku i BZ WBK wzrosły ponad 10%. Ale w gronie największych przedsiębiorstw znajdują się także Stalexport i Dębica, których kursy spadły ponad 10%. To, jak różnie zachowują się giełdowe spółki w czasie hossy, pokazuje porównanie średniej zmiany kursu w lutym i odchylenia standardowego (pokazuje, o ile przeciętnie różni się zmiana notowań wybranej firmy od średniej) dla spółek z WIG20. Średnia zmiana kursu wynosi niemal 7%, natomiast odchylenie standardowe przekracza 10%.

Niecałe 3% zyskał w lutym, kojarzony ze średnimi spółkami, indeks MIDWIG. Niewielka miesięczna zmiana wskaźnika dobrze oddaje, utrzymujące się od kwietnia zeszłego roku, niewielkie generalnie zainteresowanie inwestorów średnimi przedsiębiorstwami. Wyjątek stanowi kilka spółek, m.in. LPP. Na zamknięcie sesji 24 lutego notowania akcji skoczyły do 688 zł, zyskując tym samym miano najdroższych walorów w historii GPW. Dotychczas rekord należał do akcji Banku Śląskiego (675 zł) i pochodził z 1994 roku.

Nowi na giełdzie

Reklama
Reklama

Nie ulega wątpliwości, że hossa przyciągnęła na rynek nowych inwestorów. Nie ma narzędzi, przynajmniej na polskim rynku, które pozwalałyby stwierdzić, że jest to entuzjazm charakterystyczny dla budowania szczytu. Niemniej część graczy trafia na rynek bez żadnego przygotowania. - Gdzie mogę znaleźć liczbę otwartych pozycji i zamkniętych pozycji na kontrakcie WIG20? - pytał na jednej z internetowych list dyskusyjnych świeżo upieczony adept giełdowej spekulacji. Inny pragnął wiedzieć: "w jaki sposób i kiedy jest wypłacana dywidenda (przez jaki czas muszę trzymać akcje) i ile spółek w Polsce wypłaca dywidendę." Nie ulega jednak wątpliwości, że nowi gracze zamierzają inwestować tylko w akcje. Wiedzę raczej planują zdobyć za darmo. - Czy ktoś ma skan Hulla "Kontrakty terminowe i opcje", ale dobrej jakości, bo mam taki, co od str.124 jest rozmazany i nie widać małych liter przy wzorach. Trudno stwierdzić, czy pęd do wiedzy autora tego maila został zaspokojony, ale nie wszyscy - nawet jeśli dostęp do źródła wiadomości posiadają - do nauki podchodzą z entuzjazmem. - Mam po angielsku 5. edycję - wprowadzenie i tę trochę bardziej zaawansowaną - ale to w huk zajmuje - brzmiała jedna z odpowiedzi. Nowi gracze nastawiają się przede wszystkim na trafienie w szczyt. Nawet, jeśli nie są bezpośrednio posiadaczami akcji notowanych na giełdzie. - Uważacie, że to dobry moment na pozbywanie się jednostek Funduszy Akcji?? Lada chwila akcje będą lecieć w dół, a z nimi i FA polskich TFI - prosił o radę jeden z internautów.

Jak duża część nowych graczy przetrwa zmianę trendu na spadkowy? Część inwestorów uważa, że do takiej sytuacji prędko nie dojdzie i dopiero zaczyna budować portfel - Ten bank jest naprawdę tani i zyskowny. (...) Zaczynam powoli akumulować - napisał jeden z internautów o PKO BP.

Zmienność

i obroty

Zmienność rynku, mierzona wskaźnikiem TR dla WIG20, wyniosła w lutym (bez uwzględniania sesji poniedziałkowej) ponad 32 punkty. TR to największa wartość bezwzględna z trzech liczb: różnicy między maksimum i minimum z bieżącej sesji, różnicy między bieżącym maksimum i poprzednim zamknięciem oraz różnicy między bieżącym minimum i poprzednim zaOznacza to, że w odniesieniu do stycznia zmienność rynku wzrosła o 30%. Takie nagłe zmiany warunków rynkowych już się w przeszłości zdarzały: na przykład w lipcu 2003 roku zmienność wzrosła o 88%, w porównaniu z czerwcem. W sierpniu była wyższa o kolejne 27%. Także w styczniu 2004 roku mieliśmy skok wskaźnika TR dla WIG20 o ponad 40%. To, co odróżnia lato 2003 roku od początku 2004 roku, to związek zwiększonej zmienności z kierunkiem trendu. Przed dwoma laty na rynku zbudowany został szczyt, po którym notowania spadły w ciągu czterech tygodni o prawie 15%. W zeszłym roku anormalne wahnięcia kursów nie doprowadziły do większego obsunięcia notowań. Warto zwrócić uwagę, że obydwa okresy podwyższonej zmienności różnią obroty: w 2003 roku wraz z większą volatility wzrosła także aktywność inwestorów. W lipcu 2003 roku średni wolumen na sesję akcjami wchodzącymi w skład indeksu WIG zwiększył się 40%, w sierpniu wzrósł o dalsze 53%.

Teraz parametry rynkowe zmieniają się równie dynamicznie. Skokowi zmienności towarzyszą duże obroty: wolumen dla tej samej grupy firm zwiększył się o 34% w odniesieniu do stycznia. Te porównania sugerują wyraźnie, że rynek znajduje się blisko szczytu. Ponieważ za każdym razem sytuacja na giełdzie i w jej otoczeniu jest jednak inna, nie istnieje coś takiego, jak przepis na wyznaczenie wierzchołka. Z wykresów płyną jednak istotne ostrzeżenia.

Reklama
Reklama

Honor na włosku

Warto zwrócić uwagę na zachowanie dwóch firm, które reprezentują branże typowane na liderów 2005 roku. Kurs Prokomu, największej informatycznej spółki na GPW, wzrósł w lutym ponad 5%. Jeszcze na początku grudnia zeszłego roku akcje wyceniane były na 118,5 zł i było to 52-tygodniowe minimum. Przy zbliżonej cenie analitycy Merrill Lynch nie wahali się wydać rekomendacji "kupuj", z ceną docelową 195 zł. Analiza techniczna podpowiada, że jeśli uda się przekroczyć 147 zł, to zbliżenie do 200 zł będzie dość prawdopodobne. Z drugiej strony, nasuwają się wątpliwości czy niewielkie odbicie od 52 tygodniowego minimum, kiedy część rynku bije rekordy, nie jest objawem słabości Prokomu? Honor analityków Merrill Lynch wisi na włosku.

W dalszym ciągu w odwrocie znajduje się Polimex MS. Notowania akcji jedynej budowlanej firmy w składzie WIG20, spadły w lutym o 4%. Strata byłaby przeszło dwukrotnie większa, gdyby nie znaczący skok notowań na sesji wczorajszej (+4,6%). Zęby na spółce połamali sobie analitycy BRE Banku, zmuszeni obniżyć wycenę walorów z 51 zł (w październiku 2004) do 33,3 zł (w styczniu). Choć nowa rekomendacja brzmi "trzymaj" (wcześniej "kupuj"), to w praktyce oznacza to zachętę do pozbycia się walorów Polimeksu. Po nadspodziewanie udanej sesji poniedziałkowej inwestorzy mogą zadać sobie to samo pytanie, co w przypadku Prokomu - czy to tylko chwilowy zryw zachowującej się słabiej od rynku spółki, czy też Polimex wraca do łask giełdowych graczy? Odpowiedź wynikająca z analizy technicznej jest podobna jak w przypadku lidera branży informatycznej - to na razie nie wygląda na zasadniczą zmianę trendu. Ale to oczywiście nie musi być przeszkodą przed dalszym wzrostem notowań.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama