Wąski rynek
Polska gospodarka rozwija się w tempie cztery razy szybszym niż kraje starej Unii Europejskiej (mowa o "15" sprzed zeszłorocznego rozszerzenia). Ale stopa bezrobocia wciąż nie może znacząco oddalić się od 20% i jest najwyższa w UE. Zatem duża część społeczeństwa na wzroście nie korzysta.
Odpowiednikiem tej sytuacji na giełdzie jest hossa, w której bierze udział wąskie grono firm. W lutym WIG20 zyskał ponad 10% i zakończył miesiąc na 2092,3 pkt, ale uczynił to przede wszystkim dzięki kilku największym spółkom. Ponad dwa razy więcej niż indeks wzrosły notowania Orlenu (22,4%). Już w znacznej odległości od lidera znalazły się KGHM (19,6%) i TP (16,9%) - numer dwa i trzy w tabeli prezentującej zmiany kursów w lutym spośród spółek z WIG20. Jeszcze tylko notowania Softbanku i BZ WBK wzrosły ponad 10%. Ale w gronie największych przedsiębiorstw znajdują się także Stalexport i Dębica, których kursy spadły ponad 10%. To, jak różnie zachowują się giełdowe spółki w czasie hossy, pokazuje porównanie średniej zmiany kursu w lutym i odchylenia standardowego (pokazuje, o ile przeciętnie różni się zmiana notowań wybranej firmy od średniej) dla spółek z WIG20. Średnia zmiana kursu wynosi niemal 7%, natomiast odchylenie standardowe przekracza 10%.
Niecałe 3% zyskał w lutym, kojarzony ze średnimi spółkami, indeks MIDWIG. Niewielka miesięczna zmiana wskaźnika dobrze oddaje, utrzymujące się od kwietnia zeszłego roku, niewielkie generalnie zainteresowanie inwestorów średnimi przedsiębiorstwami. Wyjątek stanowi kilka spółek, m.in. LPP. Na zamknięcie sesji 24 lutego notowania akcji skoczyły do 688 zł, zyskując tym samym miano najdroższych walorów w historii GPW. Dotychczas rekord należał do akcji Banku Śląskiego (675 zł) i pochodził z 1994 roku.
Nowi na giełdzie