Uwzględniając czynniki sezonowe, liczba Niemców poszukujących pracy zwiększyła się w lutym o kolejne 161 tysięcy, do 4,88 mln osób - podała wczoraj Federalna Agencja Pracy w Norymberdze. Stopa bezrobocia wzrosła do 11,7%, czyli o 0,3 pkt proc. w porównaniu ze styczniem. Pomijając sezonowość, liczba bezrobotnych wyniosła już 5,22 mln - to absolutny rekord w powojennej historii Niemiec.

Niemcy przypuścili szturm na urzędy pracy po pierwszym stycznia. Wówczas weszły w życie nowe przepisy i wielu z nich, już wcześniej bez pracy, musiało się zarejestrować jako bezrobotni, żeby nie stracić uprawnień do pomocy socjalnej. Jednak mimo to, że wysokie bezrobocie ma przede wszystkim podłoże statystyczne, eksperci przestrzegają przed jego zgubnymi skutkami dla gospodarki.

- Efekt psychologiczny tych danych jest katastrofalny - uważa Martin Huefner, główny ekonomista HVB Group, cytowany przez Bloomberga. - To dla ludzi szok i może spowodować, że przesuną w czasie planowane większe zakupy - ostrzega. Dalszy spadek popytu wewnętrznego byłby zaś katastrofą dla niemieckiej gospodarki, która w czwartym kwartale skurczyła się o 0,2%, a odnotowałaby jeszcze gorszy rezultat, gdyby nie stosunkowo dobra koniunktura w eksporcie.

Wzrost niemieckiego bezrobocia w pewnym stopniu wyniknął jednak właśnie ze słabej kondycji całej gospodarki. Potwierdzają to dane Federalnej Agencji Pracy, której wiceprezes Heinrich Alt powiedział wczoraj na konferencji prasowej, że pomijając efekt wprowadzonych w styczniu reform, liczba bezrobotnych w Niemczech zwiększyłaby się o 10 do 20 tysięcy.

Warto też przypomnieć, że jeszcze przed zmianami przepisów rządzących niemieckim rynkiem pracy, liczba tamtejszych bezrobotnych rosła przez jedenaście kolejnych miesięcy. Niemieccy przedsiębiorcy coraz chętniej przenoszą miejsca pracy za granicę, bo - jak pokazało niedawne badanie przeprowadzone przez firmę Deloitte - roczne koszty zatrudnienia jednej osoby są u naszych zachodnich sąsiadów ponad siedmiokrotnie wyższe niż np. w Polsce czy na Słowacji. - Nie będzie szybkiej poprawy na rynku pracy - uważa Ralph Wiechers, główny ekonomista stowarzyszenia VDMA, skupiającego przedsiębiorstwa przemysłowe. Jego zdaniem, nie ma na to szans, ponieważ teraz zarówno pracodawcy, jak i pracownicy są poddani zbyt dużej presji dotyczącej dostosowywania się do tańszej konkurencji z innych państw.