Przejęcie Rosnieftu przez Gazprom gorąco popiera Kreml. To transakcja zgodna z planami prezydenta Putina, który chce, aby państwo utrzymało kontrolę nad strategicznymi przedsiębiorstwami z branży energetycznej. Po połączeniu powstanie koncern, odgrywający istotną rolę w skali światowej nie tylko w branży gazowej, ale również naftowej.
- Szczegóły transakcji już są ustalone - poinformował wczoraj szef Gazpromu Aleksiej Miller, w wywiadzie dla telewizji NTV.
Rosyjski skarb państwa, właściciel Rosnieftu, otrzyma za naftową spółkę 10,7% akcji Gazpromu dzięki czemu zyska kontrolę nad nową firmą. Operacja nie obejmie zakładów w Nieftiejugańsku. To do niedawna najważniejsza jednostka upadającego Jukosu (władze zażądały zwrotu zaległych podatków na kwotę 28 mld USD), która w grudniu została sprzedana na licytacji za 9,3 mld USD. Właścicielem zostało mało znane konsorcjum Bajkałinvest, za którym stał Rosnieft. Jugańsknieftiegaz pozostanie jednak oddzielną spółką kontrolowaną przez skarb państwa.
Jednocześnie z transakcją przejęcia przez Gazprom Rosnieftu władze rosyjskie zamierzają też dokonać zmian, jeśli chodzi o możliwość obrotu akcjami potentata gazowego. Obecnie zagraniczni inwestorzy nie mają możliwości handlowania walorami Gazpromu na rosyjskiej giełdzie, pozostają im tylko kwity depozytowe spółki (tzw. ADR-y) notowane na zagranicznych rynkach (ich cena jest obecnie o ok. 22% wyższa od kursu akcji spółki w Moskwie). Władze zamierzają znieść te ograniczenia i jednocześnie zlikwidować zakaz posiadania przez zagraniczną instytucję więcej niż 20% walorów spółki.
W ten sposób prezydent Putin zamierza "udobruchać" obcy kapitał, który zaczął wycofywać się z Rosji po tym, jak rząd doprowadził do rozpadu Jukosu, nic nie robiąc sobie m.in. z czasowego zakazu wyprzedaży aktywów spółki wydanego przez amerykański sąd.