Biorąc pod uwagę fakt, że w ostatnich miesiącach nasz rynek finansowy stanowił tereny łowieckie dla poszukujących zysków
z różnic kursowych funduszy hedgingowych, fakt wyboru przez premiera Belkę Fundacji Batorego jako forum wygłoszenia swego oczekiwanego od wtorku "oświadczenia politycznego" może wywoływać ironiczne reakcje. Benefaktorem Fundacji jest bowiem nie kto inny jak George Soros, słynny założyciel funduszu hedgingowego Quantum... Środowa reakcja krajowego rynku na całą sprawę
z oświadczeniem Belki była zaskakująco nerwowa - WIG20 spadł najwięcej od września 2002 r.
Nie zmienia to faktu, że oczywiście cały nadęty balon na rynkach akcji, obligacji i walutach "wschodzących" rynków jest jak najbardziej dojrzały do pęknięcia, na co wskazują ekstremalne odczyty różnych miar apetytu na ryzyko związane z inwestowanie na EM. Złoty znajduje się już od września na pierwszym miejscu wśród śledzonych przeze mnie walut 12 krajów rozwiniętych i 25 głównych "emerging markets" pod względem skali rocznej aprecjacji względem USD (+19,2% we wtorek). Skala rocznej aprecjacji czeskiej korony i węgierskiego forinta względem dolara wynosiła odpowiednio 12,7% oraz 9,7% (ta różnica tłumaczy po części przewagę tamtejszych rynków akcji nad naszym).
Obecnie wpływ spekulacji na dolarze i złotym na nasz rynek kapitałowy najlepiej można ocenić, oglądając narastającą od jesieni dywergencję pomiędzy rentownością amerykańskich obligacji (np. 5-letnich) i obligacji polskich (czy też jakiegokolwiek innego kraju