- W świetle badań prowadzonych w Polsce, 75% inwestorów skłonnych jest zapłacić premię za przejrzystość informacyjną spółek. Akceptują wtedy nawet cenę akcji wyższą o 25% - przypomina prof. Waldemar Frąckowiak, szef firmy doradczej HLB Frąckowiak i Wspólnicy. Przytoczył on dane opracowane przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Eksperci HLB zachęcają zarządy firm, aby nie traktowały one nowych zasad sprawozdawczości finansowej jako kosztownego obowiązku, ale jako szansę na zwiększenie wiarygodności przedsiębiorstwa.

Przyznają jednak, że przejście na MSR-y, którego dokonują spółki publiczne, rodzi wiele kontrowersji co do interpretacji wyników finansowych. - Tylko nieliczna grupa analityków umie zinterpretować pojawiające się zmiany w sprawozdaniach - przyznaje Przemysław Kędzia, starszy partner w departamencie audytu HLB. Różnice wyników mogą być tymczasem ogromne. - Polska ustawa o rachunkowości dopuszczała kilkuletnią amortyzację zakupionej spółki o ujemnej wartości. Według MSR-ów, ujemna wartość od razu obciąża wynik przedsiębiorstwa. Wówczas wykazywany zysk może być dużo mniejszy - tłumaczy P. Kędzia.

Audytorzy sygnalizują również problemy z obowiązkową aktualizacją wartości aktywów. - Standardy międzynarodowe nie precyzują, w jaki sposób konkretna metoda ma być stosowana - mówi P. Kędzia. W warunkach polskich audytorzy są często zobowiązani do przeszacowań majątku na podstawie nie do końca jasnych przepisów dotyczących hiperinflacji. Kraje Europy Zachodniej tej akurat metody nie stosują (inflacja nie przekraczała tam wskaźników polskich z początku lat 90.). Nie ma więc analogii do praktyk w spółkach z Zachodu. Okazuje sie również, że za wcześnie, aby polscy audytorzy mogli liczyć na wykładnie Komitetu Interpretacyjnego przy Radzie Międzynarodowych Standardów Rachunkowości (IASB). - Procedury wyjaśniające trwają tam bardzo długo - przyznaje P. Kędzia.