Na wykresie tygodniowym kontraktów na WIG20 mamy formację zasłony ciemniej chmury. Teoretycz-nie sama formacja do czasu potwierdzenia ma znikomą wartość prognostyczną i nie pozwala postawić twierdzenia, mówiącego o zakończeniu hossy. Jeżeli jednak zestawi się ją z utrzymującymi się od dłuższego czasu negatywnymi dywergencjami na RSI, ROC czy MACD, uwzględni się, że został utworzona po kolejnych pięciu tygodniach wzrostu na poziomie luki bessy z kwietnia 2000 r., czy też wreszcie, jeżeli spojrzy się na strukturę obrotów, to wówczas formacja ta nabiera zupełnie innego znaczenia. Być może nie zakończy ona hossy.
O tym ze 100-proc. pewnością będziemy mogli mówić dopiero w momencie przełamania znajdującej się w okolicach 1900 pkt ponad- dwuletniej linii hossy. Ale powinna być przynajmniej wstępem do dużej korekty. Chociaż z drugiej strony wszystkie trzy hossy na GPW (1994, 1998 i 2000 rok) kończyły się właśnie w marcu. Czwarta więc mogła się skończyć 25 lutego br.
Podobnie wygląda sytuacja na wykresie dziennym. Po środowym dużym spadku i utworzeniu długiej czarnej świecy, czwartek i piątek przyniósł nam odbicie. Dość słabe trzeba przyznać, zważywszy na fakt, że ryzyko polityczne się zmniejszyło, a na światowych giełdach nastroje wciąż są dobre. Jeżeli słabą po-
stawę byków połączymy z sygnałami sprzedaży na głównych wskaźnikach, przyszły tydzień powinien przynieść dalsze spadki.
Obecnie widzę tylko jeden powód, dla którego kontrakty nie miałyby spadać. Mianowicie zbyt duża liczba pesymistów wśród uczestników biorących udział w typowaniu WIGOMETR-u. Patrząc na wykresy, trudno być optymistą. Jednak ponad 50% niedźwiedzi musi budzić podejrzenia. Być może więc, podobnie jak w drugim tygodniu stycznia, dalsze spadki zostaną poprzedzone pięciodniową stabilizacją?