Po bardzo emocjonującym tygodniu przyszedł czas na uspokojenie rynku. Na poniedziałkowej sesji notowania kontynuowały odreagowanie rozpoczęte w ubiegły czwartek. Nastąpił symboliczny wręcz wzrost (0,5%) przy dość średnim obrocie - 574 mln (spółki z WIG20). Zachowanie warszawskiego parkietu korelowało ze wzrostem w Budapeszcie, choć jego skala u południowych sąsiadów była wyższa.

Kształt poniedziałkowej świeczki indeksu WIG20 został mocno zniekształcony i byłby zupełnie inny, gdyby nie anormalne zachowanie PKN Orlen. O godzinie 12.18 jedno duże zlecenie kupna spowodowało wzrost kursu tego papieru o przeszło 8%, do 50 PLN. Była to prawdopodobnie pomyłka maklera. Gdyby nie to zdarzenie, zamiast szpulki zaobserwowalibyśmy świecę w kształcie młotka.

Właśnie PKN był głównym motorem wzrostu indeksu - zamknięcie wypadło przeszło 2% wyżej od piątkowego. Także na tej spółce zanotowano największe obroty. Pewną aktywność kupujących widać było również na akcjach PKO BP. Walor ten w trakcie sesji wzrastał przejściowo o 2%.

Generalnie jednak obraz sesji był mizerny i przypominał raczej lizanie ran po ubiegłotygodniowej gwałtownej przecenie. Na szerokim rynku zupełnie brakowało chętnych do kupna. Wiele spółek obsuwało się z tego powodu - niewielka podaż ściągała kursy w dół. Wygląda na to, że entuzjazm gdzieś wyparował. Takie symptomy nie wróżą niczego dobrego w najbliższym czasie. Zdaje się, że marzec tradycyjnie nie będzie należał do najlepszych.

Szukając odpowiedzi na zachowanie WIG20 w najbliższych dniach musimy brać pod uwagę to, co mogą zrobić główni rozgrywający w ostatnim czasie na warszawskim parkiecie, czyli zagranica. Nastroje tej grupy inwestorów uległy znacznemu ochłodzeniu wskutek zawirowań politycznych. Wydaje się, że tak duży kapitał, który zasila nasz rynek od listopada, nie zachce nagle wycofać się ze sporą stratą, pomijając fakt, że nagłe wyjście nie jest w ogóle możliwe. Jednak już sam fakt zaprzestania dalszych zakupów spowoduje spadek kursów. Druga z możliwości jest taka, że po uspokojeniu nastrojów rynek powróci do wzrostów. Będziemy wtedy świadkami bicia rekordów.