Reklama

Koalicja PO-PiS uspokoi rynki

Spekulacje dotyczące możliwości odejścia z rządu Jerzego Hausnera nie miały większego wpływu na rynek. Według dilerów, kluczowy dla wyceny złotego i polskich obligacji jest teraz skład przyszłego rządu. Sam termin wyborów jest sprawą drugorzędną.

Publikacja: 09.03.2005 07:01

Złoty i polskie obligacje nieznacznie straciły w porannym handlu w oczekiwaniu na konferencję prasową po posiedzeniu rządu. Spodziewano się na niej informacji o możliwej rezygnacji J. Hausnera, o czym informowała wtorkowa "Trybuna". Ostatecznie, do dymisji nie doszło. - Wicepremier pracuje wraz z rządem normalnie. Ani on, ani premier Marek Belka nie będą komentować tego typu doniesień - powiedział dziennikarzom Dariusz Jadowski, rzecznik rządu.

Zachowanie inwestorów w niczym nie przypominało wypadków sprzed tygodnia, gdy rzecznik rządu oświadczył, że za dwa dni Marek Belka wygłosi "ważne oświadczenie polityczne". Złoty w kilkanaście minut stracił wtedy na wartości prawie 1%. Spadły też ceny polskich obligacji. Wczoraj po południu za euro płacono 3,89 zł wobec 3,88 zł na otwarciu rynku. Rentowność obligacji 5-letnich wynosiła 5,41% (5,38% w porannym handlu).

- Dymisja Hausnera nie ma wielkiego znaczenia dla rynku, bo wicepremiera już w praktyce w rządzie nie ma. Nie ma też planu Hausnera - mówi Tomasz Chmielarski, diler walutowy z BRE Banku. - W tej chwili rynek żyje już zupełnie innymi sprawami - dodaje.

Chodzi o możliwe scenariusze dalszego rozwoju wypadków na scenie politycznej. - Najważniejszy jest skład przyszłego rządu - twierdzi T. Chmielarski. Jego zdaniem, inwestorzy już się przyzwyczaili do tego, że wybory się zbliżają. A sam ich termin jest sprawą drugorzędną. Diler przyznaje jednak, że z punktu widzenia rynku, "im później, tym lepiej".

Dlaczego? Bo sytuacja na scenie politycznej nie jest jasna. - Wyniki sondaży nie są jednoznaczne. Nie ma pewności, czy PO i PiS byłyby w stanie stworzyć teraz rząd bez udziału trzeciej partii. A to oznacza bardzo dużą niepewność - mówi specjalista.

Reklama
Reklama

O skład przyszłego rządu niepokoi się też Maciej Słomka, szef dilerów obligacji z banku Pekao. - Dla rynku najlepiej byłoby, gdyby rząd utworzyła samodzielnie Platforma. Koalicja PO-PiS też byłaby do zaakceptowania, chociaż widać, że partie te nie są zgodne w wielu ważnych kwestiach ekonomicznych, np. polityki fiskalnej. Ale już wejście do rządu trzeciego ugrupowania byłoby problemem. Wcześniej mówiło się o LPR, teraz o nowej Partii Demokratycznej - mówi specjalista. - Im większy radykalizm partii rządzących, tym gorzej dla polskich obligacji - dodaje.

W ocenie M. Słomki, wybory powinny się jednak odbyć jak najszybciej. Termin wrześniowy oznacza bowiem, że projekt budżetu na przyszły rok będzie musiał sporządzić obecny rząd. - A to zwiększa szanse na rozdawnictwo, partie rządzące będą bowiem walczyć o głosy wyborców - twierdz diler.

Za wyborami w czerwcu opowiada się też Zbigniew Chmielewski, dyrektor departamentu skarbu w ING BSK. - To skróciłoby czas niepewności, której rynki nie lubią. A niepewność polityczna jest najgorsza, bo przed nią nie można się zabezpieczyć - dodaje. Jego zdaniem, najlepsza byłaby kolacja PO-PiS. - Problem pojawi się wtedy, jeżeli przed wyborami wzrośnie poparcie dla LPR - twierdzi specjalista.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama