Najbardziej niepokojące, a z drugiej strony zrozumiałe, jest zachowanie sektora finansowego. Od początku roku notowania w tej branży obniżyły się o prawie 2,5%. Ma ona ponad 20-proc. udział w indeksie S&P 500. Dwie ostatnie próby - z końca 2004 r. i lutego tego roku - przełamania szczytu ukształtowanego równo rok temu nie powiodły się. To może sugerować kolejny ruch w dół w ramach trwającego od roku trendu bocznego. Stwarza to zagrożenie spadkiem o 8,5% z obecnego poziomu. W sytuacji trwającego cyklu podwyżek stóp procentowych, powracających obaw o przyspieszenie tempa wzrostu kosztów pieniądza w związku z wysokimi cenami ropy naftowej oraz z ostatnim skokiem rynkowych stóp procentowych (punktem odniesienia jest tu rentowność długoterminowych obligacji, a w przypadku 10-letnich papierów zyskowność podniosła się przez miesiąc z poniżej 4% do ok. 4,5%) trudno się temu dziwić. Pytanie, czy pogorszenie nastrojów w sektorze przybierze w najbliższej przyszłości trwały charakter. W związku z prawdopodobną dalszą przeceną na amerykańskim rynku obligacji - analiza techniczna wskazuje na zwyżkę rentowności do 4,9% - można zakładać, że tak.
Duża wymiana
akcji spółek paliwowych
Podczas środowych notowań doszło do znaczącej wymiany akcjonariatu w największych amerykańskich spółkach paliwowych. W przypadku Exxon Mobil właściciela zmieniło ponad 68 mln walorów, wobec średniej z ostatnich trzech miesięcy na poziomie 15,5 mln sztuk. Wzmożony wolumen obrotu utrzymuje się od końca lutego również w odniesieniu do papierów ConocoPhillips. Dziennie właściciela zmienia ostatnio ok. 5-6 mln akcji, wobec 3,1 mln przeciętnie w ostatnich trzech miesiącach. To samo dotyczy ChevronTexaco, gdzie w środę wolumen wyniósł 10,9 mln, a w czwartek 14,7 mln walorów, wobec 3-miesięcznej średniej na poziomie 5,4 mln sztuk.
Dlaczego ta kwestia ma znaczenie? Spółki paliwowe w tym roku wypadały najlepiej. Indeks, w skład którego wchodzą - S&P Energy - zyskał od końca 2004 r. prawie 17%. Pod koniec lutego miesięczne tempo wzrostu indeksu zbliżyło się do 20%. Było zatem nawet większe niż w sierpniu 2002 r., kiedy notowania dynamicznie odbijały się od minimum bessy. Można odnieść wrażenie, że inwestorzy zupełnie jednostronnie zaangażowali się w grę na zwyżkę kursów spółek paliwowych. To z jednej strony doprowadziło do ukształtowania się na wykresie indeksu hiperboli, z drugiej pierwszy raz od początku trendu wzrostowego w tym sektorze powstała sytuacja, że notowania spółek wyraźnie przedostały się ponad poprzednie szczyty, natomiast ceny ropy jedynie wcześniejsze maksimum wyrównały. To obrazuje skalę (przesadną?) optymizmu w stosunku do tej grupy walorów. Równocześnie wysokie obroty miały miejsce na sesjach, podczas których kursy spółek wyraźnie spadały. W drugiej połowie tygodnia straciły po 4,3-5,5%. Determinacja sprzedających była zatem duża.