"Obecne odbicie jest naturalnym ruchem korekcyjnym po kilku dniach spadkowych. Jednak spadek kursu PKN Orlen świadczy o tym, że jakość tej korekty nie jest zbyt wysoka" - powiedział Zbigniew Rębisz, makler w CAIB Securities.
Choć w ciągu dnia WIG20 zyskiwał już około 0,6 procent, na sam koniec sesji jego wzrost ograniczył się do 0,1 procent. Po tym jak wczoraj najbardziej zniżkującym sektorem była branża telekomunikacyjna, dziś sektor ten był najbardziej zwyżkującym i wzrósł o 1,0 procent, czyli tyle ile zyskał kurs TPSA po wczorajszym, ponadtrzyprocentowym spadku. PKN Orlen stracił natomiast ponad jeden procent.
Obserwatorzy wskazują na w dalszym ciągu stosunkowo niskie obroty, tłumacząc to mniejszym zainteresowaniem inwestorów zagranicznych między innymi za sprawą drugiego z rzędu dnia bez handlu w Budapeszcie. W ostatnim czasie zainteresowanie zagranicy aktywami na rynkach wschodzących spadło z powodu wzrostu atrakcyjności amerykańskiego długu. "Małe obroty świadczą za tym, że nie ma presji podażowej. Jutro, gdy wznowi notowania giełda węgierska, można się spodziewać dalszej korekty wzrostowej, bo inwestorzy zagraniczni działają raczej regionalnie. Ważną kwestią będzie jednak to, czy złoty będzie dalej zniżkował" - powiedział Jarosław Niedzielewski, zarządzający w DWS TFI. Zdaniem zarządzających, spadek wartości polskiej waluty może dodatkowo odstraszać inwestorów zagranicznych. W marcu obserwatorzy oczekują jeszcze zdecydowanego wzrostu indeksów, ale w późniejszym terminie prawdopodobna jest raczej poważniejsza korekta. "Do końca marca oczekiwałbym, że indeksy przebiją ostatnie szczyty z końca lutego, ale będzie to ostatni podryg w tym cyklu. Od kwietnia spodziewałbym się jednak większych spadków, które potrwają do połowy roku, co najmniej przez trzy miesiące" - powiedział Niedzielewski.
Na koniec lutego WIG20 wzrósł do najwyższego poziomu od kwietnia 2000 roku, zaś wskaźnik szerokiego rynku WIG osiągnął swe historyczne maksimum dzięki wzmożonemu zainteresowaniu inwestorów zagranicznych. Ocenia się, że w ciągu pierwszych dwóch miesięcy roku napływ środków do funduszy emerging markets wyniósł około 2,7 miliarda dolarów.
((Autor: Adrian Krajewski; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))