Reklama

Wytchnienie dla rynków finansowych

Jedynie samorozwiązanie Sejmu na początku maja pozwoli zorganizować wybory parlamentarne przed wakacjami. Każdy inny wariant oznacza, że do urn wyborczych pójdziemy najwcześniej latem albo dopiero jesienią.

Publikacja: 18.03.2005 07:14

Wybory odbędą się najprawdopodobniej we wrześniu, a to da rynkom finansowym dwa, trzy miesiące wytchnienia - przewidują analitycy Kredyt Banku. W tej sytuacji spodziewają się polepszenia klimatu na rynku obligacji. Ma temu sprzyjać ostry spadek inflacji i znaczące pogorszenie się wzrostu gospodarczego w pierwszej połowie br. Zapowiadane przez premiera Marka Belkę przyspieszone wybory do parlamentu, analitycy Kredyt Banku traktują jak czysto medialną grę. W istocie bowiem nie ma, ich zdaniem, najmniejszych szans na wybory wcześniej niż jesienią.

Wysokie prawdopodobieństwo pisanego przez nich scenariusza, wydają się potwierdzać wczorajsze wydarzenia na scenie politycznej. Premier Marek Belka powiedział wprawdzie, że 5 maja poda się do dymisji, jednak zaraz potem prezydent Aleksander Kwaśniewski zapowiedział, że do zakończenia obrad szczytu Rady Europy (16 i 17 maja), dymisji szefa rządu nie przyjmie. Kiedy zdecydowałby się na taki ruch, prezydent nie zdradził.

Jednak nawet gdyby A. Kwaśniewski przyjął dymisję Marka Belki zaraz po zakończeniu szczytu, na niewiele się to zda. Nie będzie szans na rozpisanie wyborów przed wakacjami. Konstytucja przewiduje bowiem w podobnej sytuacji trzy kroki wyłaniania kolejnego szefa rządu. Nawet gdyby posłowie błyskawicznie odrzucali poszczególnych kandydatów - najpierw prezydenckiego, potem wskazanego przez Sejmu, i znowu prezydenckiego - nie zrobią tego tak szybko, aby wybory odbyły się przed końcem czerwca.

- Zdajemy sobie z tego sprawę - mówi Marian Piłka, poseł opozycyjnego Prawa i Sprawiedliwości. - Pogodziliśmy się z tym, że wybory trzeba by rozpisać na sierpień - dodaje. Według niego, choć wakacyjny termin, szczególnie dla ugrupowania takiego jak PiS, którego elektorat wyjeżdża latem na urlopy, jest zły, to jeszcze gorsze byłoby trwanie tego rządu i parlamentu. Dlatego PiS skłonny jest przystać na wybory w sierpniu.

- To jest, oczywiście, zły termin na wybory - mówi Grzegorz Schetyna z Platformy Obywatelskiej. Jedyną szansą na skrócenie obecnej kadencji jest, jego zdaniem, samorozwiązanie Sejmu. Wówczas do urn moglibyśmy pójść 19 czerwca.

Reklama
Reklama

- Jeśli to się nie stanie, to wybory odbędą się najprawdopodobniej w konstytucyjnym, jesiennym terminie - przewiduje przedstawiciel PO. Według niego, Marek Belka faktycznie poda się do dymisji 5 maja, jednak prezydent przyjmie ją na tyle późno, że wybory będzie można rozpisać na wrzesień lub na październik.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama