Rok 2005 ma być dla Energomontażu Północ okresem porządków. - Rezygnujemy z działalności deweloperskiej. Sprzedaż zbędnego majątku zdecydowanie poprawi naszą płynność - mówi Janusz Zawada, wiceprezes Energomontażu Północ z ramienia Glorii - jednego z głównych akcjonariuszy spółki. Energomontaż sprzedał budynek biurowy za ponad 10 mln zł. Ma jeszcze do upłynnienia ponad 360 garaży (ich wartość zarząd szacuje na 4-5 mln zł) oraz działki budowlane.

Warszawska firma zamierza skupić się na działalności podstawowej, czyli prefabrykacji rurociągów (dostarcza około 50% przychodów) oraz budownictwie przemysłowym. Na tym rynku aspiruje do roli generalnego wykonawcy (do tej pory występuje głównie jako podwykonawca). - Idziemy w kierunku wyższych marż na kontraktach. Mamy jednak dużo do zrobienia - zaznacza J. Zawada. Twierdzi, że restrukturyzacja organizacyjna grupy przy wykorzystaniu know-how głównych akcjonariuszy (Glorii i Sices International) umożliwi znaczne zwiększenie zyskowności już w 2005 roku (wg danych przed audytem, w 2004 roku grupa zarobiła na czysto 5,1 mln zł).

Mimo że - jak zapewniają przedstawiciele firmy - Energomontaż ma wypchany portfel zamówień, nie spodziewa się istotnego wzrostu przychodów w tym roku (w ubiegłym wyniosły 193,8 mln zł). Dopiero w 2006 roku, który ma przynieść wysyp kontraktów w energetyce, sytuacja może się poprawić. Spółka nie planuje jednak większych inwestycji. Zamierza zwiększyć moce produkcyjne, uruchamiając drugą zmianę w jednym z zakładów (Sochaczew lub Gdynia).

W związku z ograniczonymi planami inwestycyjnymi, spółka nie myśli o kolejnej emisji akcji. - Musimy najpierw pokazać, że coś osiągnęliśmy. Energomontaż ma niewątpliwie duży potencjał. Dzisiaj jednak za tanio byśmy się sprzedali - tłumaczy wiceprezes Zawada.