Pomimo poniedziałkowej obrony przez S&P 500 wsparcia przy 1184 pkt, gdzie znajduje się dołek z drugiej połowy lutego, w pierwszej części wtorkowych notowań chętnych do kupna walorów nie było zbyt wielu. Indeks zyskiwał symbolicznie, a na parkiecie przeważała atmosfera wyczekiwania na to, co zrobi i powie Fed. Opublikowany wczoraj wskaźnik zmiany cen na poziomie producentów był zgodny z oczekiwaniami, co nie znaczy że dobry. Bazowa inflacja PPI, z której składu wyłączone są podatne na zmiany ceny energii i żywności, wzrosła do 2,8%, poziomu ostatni raz widzianego ponad 9 lat temu. To wzmaga obawy przed przyspieszeniem tempa zaostrzania polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych.
Takie zagrożenie natomiast podtrzymuje presję na spadek cen akcji spółek finansowych. W tym roku w grupie dziesięciu branż składających się na indeks S&P 500 siedem jest pod kreską, a sektor finansowy ze stratą blisko 6% plasuje się na trzecim najgorszym miejscu, po telekomunikacji i zaawansowanej technologii. Wyraźna przecena z ostatnich dni sprowadziła kurs największej spółki finansowej Citigroup do najniższego poziomu od 3 miesięcy. Jeszcze słabiej wypada inny przedstawiciel branży finansowej w indeksie DJIA - JP Morgan. Jego akcje są notowane jedynie niecałego dolara powyżej ubiegłorocznego dołka, a na wykresie powstała obszerna formacja głowy z ramionami zapowiadająca dalszy solidny spadek ceny.
W tej sytuacji pozostaje czekać na przełamanie przez S&P 500 1184 pkt. To stworzy podaży możliwość ponownego zmierzenia się ze wsparciem zlokalizowanym w rejonie 1160 pkt. Zagrożenie jego przebiciem będzie wtedy duże.
Powodów do optymizmu nie daje też Nasdaq. Broni on w ostatnich dniach tegorocznego dołka. To, że nie doszło jeszcze do jego przełamania, to raczej zasługa niezdecydowania sprzedających niż pojawienie się na tym poziomie dużej ilości chętnych do kupna papierów. Rynek nie ma siły odbić się od wsparcia, co przemawia za jego sforsowaniem. Zamknięcie sesji poniżej 2008 pkt stanie się zapowiedzią zniżki o podobnej skali jak ta ze stycznia. To oznaczałoby spadek Nasdaqa przynajmniej do 1900 pkt.