Rok 2004 był jednym z najlepszych dla polskich portów. Przeładunki w samych tylko terminalach kontenerowych wzrosły o 26%, do 436 mln TEU (standardowa miara pojemności kontenerów). Coraz więcej jest chętnych do rozbudowy nabrzeży. Filipińska spółka International Container Terminal Services Inc. (ICTSI), zarządzająca największym w Polsce Bałtyckim Terminalem Kontenerowym (BCT), uzyskała pod koniec 2004 r. kredyt o wartości 36 mln USD na inwestycje w maszyny i wyposażenie (udzieliły go BACA i BPH). Nakłady są potrzebne, bo terminal dochodzi do granic zdolności przeładunkowych (w 2004 r. przeładowano niemal 373 tys. kontenerów, przy możliwościach ocenianych na 400 tys.). W ciągu kilku lat filipiński inwestor chce powiększyć przepustowość BCT do 800 tys. kontenerów. Co ciekawe, wykorzystuje przy tym plany rozbudowy portu... z lat 70. Niewykluczone że przy inwestycjach portu w infrastrukturę drogową kredytów udzieli Europejski Bank Inwestycyjny.
Hongkong w Polsce
Nieopodal, na terenie tzw. Wolnego Obszaru Gospodarczego Gdynia, w istniejący już terminal inwestuje światowy gigant - Hutchison Port Holdings. Umowę sprzedaży nieruchomości koncern zawarł z władzami portu w październiku 2004 r. Od lutego wiadomo natomiast, że nabrzeże nazywać się będzie Gdynia Container Terminal. - Chcemy stworzyć w tym miejscu jeden z głównych portów w rejonie Bałtyku. Zamierzamy unowocześnić istniejącą tam infrastrukturę i powiększyć nasz udział w rynku w tym regionie - zapowiada John Meredith, dyrektor zarządzający HPH.
W dodatku poważną konkurencją dla BCT stanie się... Gdańsk. Do tej pory Gdański Terminal Kontenerowy przeładowywał średnio 20 tys. TEU. W 2004 r. nastąpił tam znaczący wzrost przeładunków - do 35 tys. TEU. Stało się to możliwe m.in. dzięki modernizacji nabrzeża szczecińskiego. W Gdańsku powstać ma jednak coś, co przyćmi konkurencję - terminal o zdolności przeładunkowej 500 tys., a nawet 1 mln TEU.
Angielska koncepcja