Zarząd BBVA zdecydował, że zaoferuje za każde pięć akcji BNL, jedną akcję własnej spółki. Oznacza to, że oferta wyceniona jest na ok. 6,4 mld euro (Hiszpanie są już właścicielami 14,75% walorów siódmego co do wielkości banku we Włoszech, a faktycznie poprzez różnego rodzaju spółki zależne kontrolują ok. 28% kapitału). Hiszpanie podkreślają, że to część ich strategii, która ma polegać na powiększaniu obecności w kluczowych dla BBVA segmentach rynku bankowego, takich jak bankowość detaliczna i korporacyjna oraz dział kart kredytowych. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, wówczas BBVA awansuje na szóste miejsce w Europie wśród banków pod względem kapitalizacji i zbliży się do swojego największego hiszpańskiego rywala - Santander Central Hispano (w ub.r. kupił za ponad 10 mld euro brytyjski bank hipoteczny Abbey).

Jednak szanse BBVA na przejęcie BNL analitycy oceniają na razie na nieco ponad 50%. Kupowaniu przez zagraniczne instytucje banków z Włoch zdecydowanie sprzeciwia się bowiem prezes tamtejszego banku centralnego Antonio Fazio. Poza BBVA chęć kupna większościowych udziałów w instytucji finansowej z Półwyspu Apenińskiego - Banca Antonveneta - zgłosił niedawno holenderski ABN Amro. Zarówno Hiszpanie, jak i Holendrzy liczą, że Fazio ulegnie presji ze strony unijnych władz, które domagają się od Włoch otwarcia swojego sektora finansowego dla zagranicznych inwestorów.

Aby kupić BNL BBVA zamierza wyemitować 531 mln nowych akcji, co oznacza podniesienie kapitału o 15%. Ponadto zarząd hiszpańskiego banku planuje też skupienie z rynku (tzw. buy back) 3,5% walorów spółki, po cenie nie wyższej niż 14,5 euro za walor. Wczoraj kurs BBVA spadł o 11 centów, do 12,42 euro, a walory BNL staniały o 1,1%, do 2,4 euro.