ABN Amro jest już od sześciu lat właścicielem 12,7% Banca Antonveneta. Teraz Holendrzy postanowili zaproponować za pozostałe papiery po 25 euro za każdy walor, co oznacza 6,3-proc. premię w stosunku do obecnych notowań giełdowych banku z Padwy. Transakcja dałaby ABN Amro pełny dostęp do 1,5 mln klientów obsługiwanych przez bank i to na uznawanym za najbardziej lukratywny włoskim rynku bankowości detalicznej. Według ostatnich danych, Włosi aż 11,3% dochodów przeznaczają na depozyty w bankach, podczas gdy np. w Stanach Zjednoczonych odsetek ten wynosi 0,8%, a w uznawanej za konserwatywny rynek Japonii - 5,1%.
Optymizmu zarządu banku z Holandii nie podzielili jednak akcjonariusze spółki, którzy na wieść o ofercie wyzbywali się wczoraj papierów i ich kurs obniżył się aż o 2,5%, czyli najsilniej od czerwca 2003 r.
Holendrzy poszli w ślady hiszpańskiego banku BBVA, który dzień wcześniej zaproponował za nieposiadane jeszcze akcje innego banku z Półwyspu Apenińskiego - Banca Nazionale del Lavoro - 6,7 mld euro.
Jeśli oferty ABN Amro i BBVA się powiodą, będzie to historyczne wydarzenie w dziejach włoskiego sektora bankowego. Do tej pory bowiem żaden bank z Italii nie znajduje się pod kontrolą inwestora z zagranicy. Prezes tamtejszego banku centralnego Antonio Fazio jest zdecydowanym przeciwnikiem wpuszczania obcego kapitału do lokalnego sektora finansowego (teraz górny limit dla zagranicznych akcjonariuszy wynosi 18% walorów). Na tej płaszczyźnie toczy spór z władzami Unii Europejskiej, które uważają, że zamykanie tej branży jest niezgodne z regułami rządzącymi rynkiem Wspólnoty.