Ostatnio w supermarkecie budowlanym runął dach. Jest w tym jakaś ironia losu, że firma, która sprzedaje cegły czy dachówki, nie umie zatroszczyć się o to, żeby jej pracownikom czy klientom strop nie leciał na głowy. Ciekawe jednak, kto na kogo teraz będzie zwalać. Firma na architekta? Architekt na firmę? Całkiem prawdopodobne, że wszystko pójdzie na karb trzęsień ziemi. Albo na wykonawców, bo u nas generalnie zwala się na wykonawców. A architekci chodzą w glorii sławy i chwały.
Ot, ostatnio czytałem artykuł jakiegoś prawnika konstytucjonalisty na temat naszej ustawy zasadniczej. Generalnie szło o to, że nie ma sensu jej zmieniać, bo ona dobra jest. I kwita.
Ciekawe, czy pan prawnik miał na myśli np. prawo do służby zdrowia finansowanej ze środków publicznych? Ilu ludzi na tych zapisach zarabia bardzo duże pieniądze. Wyobrażacie sobie Państwo, jak taki czy inny lobbysta próbuje przekupić urzędnika resortu zdrowia w sprawie umieszczenia leków na liście refundacji - gdy nie ma refundacji. No, ale jest w konstytucji i są łapówki.
Albo może podoba się panu prawnikowi sformułowanie o społecznej gospodarce rynkowej? Co to za licho, to nie wiadomo. Ale u nas wygląda to jak skrzyżowanie kapitalizmu, socjalizmu, sitwy partyjnej i mafii. Albo inny niezły ustęp, poświęcony temu, że rząd prowadzi politykę pełnego zatrudnienia. To ja się pytam, gdzie jest Trybunał Konstytucyjny. Bo odkąd obowiązuje konstytucja, było już parę rządów, a 20-proc. bezrobocie trudno nazwać pełnym zatrudnieniem. Dobry jest też kawałek o zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych. Ja mam je dość duże, ale nie mogę ich zrealizować, bo mi państwo - zamiast zgodnie z konstytucją pomagać - przeszkadza, ciągle podwyższając podatki.
Z drugiej strony, w naszym drogim państwie afera goni aferę, nie można się doczekać wyroku sądu w normalnym terminie, na dodatek decyzje wymiaru sprawiedliwości są ignorowane albo zawieszane. Państwo zadłuża się na potęgę, podatki nie maleją, narzekają i pracodawcy, i pracownicy, po narkotyki dzieciaki sięgają tabunami.