Od tego tygodnia w Zurychu notowane są euroobligacje wyemitowane przez brazylijski bank Banco Itau, których łączna wartość opiewa na 125 mln USD. To pierwsze euroobligacje (obligacje w walucie innej niż lokalna i emitowane na rynku europejskim przez podmiot zagraniczny), dla których giełda w stolicy Szwajcarii (SWX) jest miejscem notowań, a nie tylko miejscem obrotu. Znalazły się one w nowym segmencie parkietu, który ruszył z początkiem lutego.

W euroobligacjach zdecydowanym liderem jest Londyn, który kontroluje około dwóch trzecich rynku, wycenianego obecnie mniej więcej na 3 bln euro. Większa część reszty należy zaś do giełdy z Luksemburga.

Inicjatywa Szwajcarów wypadła w kluczowym momencie, ponieważ Londyn i Luksemburg próbują uniknąć nowych unijnych regulacji, mogących podważyć atrakcyjność ich rynków. Chodzi o tzw. dyrektywę o prospekcie emisyjnym, która zacznie obowiązywać w lipcu i nałoży na emitentów obligacji obowiązek publikacji sprawozdań finansowych zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Rachunkowości, oraz drugą dyrektywę w sprawie obowiązków informacyjnych, która zacznie obowiązywać za dwa lata. Zdaniem obserwatorów, ściślejsze regulacje mogą sprawić, że część emitentów - głównie azjatyckich - będzie szukała innych miejsc niż giełdy UE do notowania swoich papierów dłużnych. - Unia Europejska strzeliła sobie samobója. W momencie, gdy z powodu ustawy Sarbanesa-Oxleya emitenci spoza USA unikają notowań w Stanach, UE traci szansę, żeby ich przyciągnąć - uważa Nick Eastwell, cytowany przez "Financial Times" prawnik z Linklaters (obsługiwał emisję Banco Itau).

Natomiast po pierwszym sukcesie dobrej myśli są przedstawiciele giełdy z Zurychu. - SWX stała się prawdziwą alternatywą dla giełd z UE, jeśli chodzi o notowania euroobligacji. Wierzymy, że po Banco Itau wybiorą nas kolejne podmioty - uważa Jacqueline Morard, wicedyrektor departamentu notowań szwajcarskiej giełdy.

"FT"