Poświąteczne sesje na warszawskiej giełdzie przebiegły w bardzo spokojnej atmosferze, a niskie obroty (szczególnie na początku tygodnia) każą przypuszczać, że większość inwestorów przedłużyła sobie świąteczną sielankę. Na parkiecie pozostali tylko Ci, co musieli, czyli nasze instytucje finansowe, dla których mała aktywność inwestorów była na rękę, szczególnie że kończył się pierwszy kwartał. Zgodnie z oczekiwaniami akcje większości spółek zyskały na wartości. Lokomotywą wzrostu ponownie stały się niezmordowane akcje spółek z WIG20 z TP, KGHM i Pekao na czele. O ile nie dziwi wzrost akcji banku, który kusi inwestorów wysoką dywidendą, o tyle wzrost kombinatu miedziowego, po obniżonych rekomendacjach czy telekomu w obliczu groźby strajku, wygląda na typowy "zabieg księgowy".
Wprawdzie w ubiegłym tygodniu WIG20 walczył z 2000 punktów, jednak wiara w trwałość zwyżki była za słaba, by utrzymać ten poziom na dłużej. Brak wiary inwestorów jest uzasadniony. Przecież drugi kwartał z reguły jest kiepski dla posiadaczy akcji. Trudno oczekiwać, by i tym razem miało być inaczej, tym bardziej że czeka nas kolejny wysyp ofert na rynku pierwotnym, a dopływu "świeżej" gotówki nie widać. Do tej pory kierowanie się logiką dawało zarobić, ale tym razem może być inaczej. Rynek został już skazany na spadek, spory wśród analityków dotyczą w zasadzie tylko głębokości spadku. Sam uważałem, że spadek WIG20 do 1850 punktów z czystej przyzwoitości naszemu indeksowi się należy. Ta jednomyślność coraz bardziej mnie przekonuje, że głębokiego spadku może nie być, a indeks WIG20 będzie poruszał się w najgorszym wypadku w trendzie bocznym pomiędzy 1900 a 2000 punktów.
Słabe obroty, wąski wachlarz spółek rosnących i brak wiary we wzrost to wspaniały "fundament", by WIG20 w pierwszych tygodniach kwietnia zyskał jeszcze trochę na wartości.
Zwróć uwagę:
Getin - warto wrócić do sprawdzonych akcji, tym bardziej że ekspansja spółki na rynku usług bankowych przybiera na sile.