Na koniec marca aktywa funduszy emerytalnych sięgnęły 67,4 mld zł. To o 1,1 mld zł więcej niż na koniec lutego. Ale ten wzrost to głównie zasługa przelewów z ZUS, bo pod względem wyników inwestycyjnych marzec nie był udany. Jednostki funduszy straciły średnio ponad 1%. Stało się tak głównie za przyczyną akcji. Główne indeksy spadły - WIG o 3,6%, a WIG20 o 4,5%.

Na dodatek część funduszy zdecydowała się na wyprzedaż akcji - np. w OFE Skarbiec-Emerytura stopniały one o ponad 10% (jednym z powodów może być sprzedaż walorów NFI Foksal w wezwaniu). Skurczyły się też portfele akcyjne funduszy ING Nationale-Nederlanden, AIG, Bankowy i Polsatu - w każdym przypadku o 6 lub więcej procent. Na wzrost zaangażowania w walory zdecydował się tylko jeden fundusz, Pocztylion. Generalnie jednak wartość akcji, znajdujących się w rękach funduszy emerytalnych, zmniejszyła się o blisko 5%. Pod względem wartości jest to ubytek o 1,1 mld zł, czyli jeden z największych w dotychczasowej historii.

Tak znaczny ubytek w portfelach akcyjnych jest sygnałem, że OFE - przynajmniej chwilowo - straciły zainteresowanie akcjami. Ich udział w portfelu inwestycyjnym spadł do 31,64%, gdy jeszcze miesiąc wcześniej było to 34,34%.

W tym czasie, gdy zainteresowanie akcjami spadało, rosło znaczenie obligacji. Ich udział w portfelu inwestycyjnym wzrósł z 61,4% w lutym do 63,29% w marcu. Oznacza to, że OFE postawiły na papiery dłużne, licząc na zyski z redukcji stóp. Rośnie też udział depozytów w portfelu - z 2,9% do 3,2%. Jeżeli kwiecień przyniesie poprawę koniunktury, owe 2 mld zł z banków mogą trafić na rynek. Ale całkiem prawdopodobne jest, że zostaną przeznaczone na nowe obligacje, jakie w tym miesiącu będzie emitować Skarb Państwa.