W ubiegłym roku gospodarka światowa rozwinęła się według wstępnych szacunków w tempie 3,9%. Poprzednia prognoza Banku Światowego na bieżący rok zakładała, że PKB zwiększy się o 3,2%. Wczoraj jednak w opublikowanym raporcie pt. "Global Development Finance 2005" te przewidywania zostały obniżone o 0,1 pkt proc., do 3,1%. Za główne powody zredukowania prognozy ekonomiści BŚ uznają rosnące stopy procentowe, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych (Fed od początku czerwca ub.r. podniósł oprocentowanie siedmiokrotnie, łącznie o 1,75 pkt proc., do 2,75% obecnie), a także wysokie ceny ropy naftowej (notowania tego surowca wzrosły w ub.r. aż o 30%). Wskazują również na nierównowagę handlową np. między takimi krajami, jak Chiny i USA, oraz słabnięcie dolara. "Należy zauważyć, że po ubiegłorocznym najszybszym wzroście gospodarki światowej od czterech lat mamy teraz do czynienia z osłabieniem koniunktury" - konkludują eksperci BŚ.
Szybki rozwój w USA
PKB ma w tym roku wzrosnąć za Atlantykiem o 3,9%, podczas gdy poprzednia prognoza zakładała zwyżkę o 3,2%. W kolejnych latach tempo amerykańskiej gospodarki jednak powinno znacznie osłabnąć, do 3% w 2006 r. i 2,6% rok później. W ub.r. PKB USA wzrósł o 4,4%.
Eksperci BŚ spodziewają się, że stopniowo w najbliższych latach powinien spadać deficyt obrotów bieżących USA, do 5,3% na koniec 2007 r., z 5,6% na koniec ub.r. Oczekują też dalszej deprecjacji dolara, ale jedynie w umiarkowanym stopniu, o dalsze 10% do 2007 r.
Gorsza koniunktura w strefie euro i Japonii