Wyniki wczorajszej sesji po-dyktowały dwie spółki surowcowe: KGHM i PKN Orlen. Kurs miedziowego koncernu wzrósł o 3,3%, osiągając 31,5 zł. To najwyższe notowania od ponad miesiąca. Na razie ryzykowna strategia zarządu, który zdecydował się zrezygnować z zabezpieczania zmian cen miedzi, przynosi efekty. Cena surowca utrzymuje się powyżej poziomu 3 tys. USD za tonę. Z drugiej strony ustanawianie kolejnych szczytów w zapoczątkowanej w lutym fali wzrostowej przychodzi miedzi z coraz większym trudem. Mieliśmy już w tym roku przykłady sesji, na których notowania surowca znacznie spadały, ciągnąc za sobą kurs KGHM. Wobec coraz mniejszej dynamiki trendu wzrostowego na rynku miedzi, zagrożenie, że kolejne mocne tąpnięcie część inwestorów odczyta jako zmianę trendu głównego, rośnie. Wtedy trudno będzie notowaniom KGHM utrzymać się powyżej 30 zł.
Po zwyżce o 2,1% kurs PKN był najwyższy w historii. Już tylko 70 groszy brakuje do granicy 50 zł. Przeszkodą w jej pokonaniu nie powinna być zniżka na rynku ropy, ponieważ ta ma na razie symboliczne rozmiary. Wprawdzie cena ropy Brent na rynku w Londynie spadła wczoraj trzecią sesję z rzędu, ale od szczytu z poniedziałku notowania obniżyły się tylko 2%. Dopiero spadek poniżej 52 USD za baryłkę (w środę 54,75 USD) będzie ostrzeżeniem przed dłuższą zmianą trendu.
Wczorajsza sesja pokazuje, że w dalszym ciągu bardzo trudno jest liczyć na jednolity trend na warszawskiej giełdzie, nawet jeśli chodzi o największe spółki z WIG20. Za PKN nie nadążą TP, ani największe banki. Na razie żaden z wykresów (wyjątek - BPH) nie przekroczył lokalnych szczytów z ostatniej sesji marca.
W wyrobieniu sobie zdania o najbliższej przyszłości warszawskiej giełdy nie pomagają inwestorom analitycy. Specjaliści z Lehman Brothers twierdzą, że złoty osłabi się, bo zaostrzenie polityki monetarnej w USA będzie wywierało negatywny wpływ na rynki wschodzące. Natomiast analitycy Merrill Lynch uważają, że złoty odrobi większość poniesionych w marcu strat, jeśli sytuacja na globalnym rynku ustabilizuje się.