Od dwóch sesji na rynku terminowym ponownie przeważają kupujący. Mimo 30-pkt zwyżki kontraktów terminowych na WIG20, jaka się w tym czasie odbyła, trudno jednoznacznie ocenić kondycję byków. Nie sprzyja temu niski wolumen obrotów. W środę wyniósł on zaledwie 9782 kontrakty, czyli prawie o połowę mniej od średniego sesyjnego wolumenu w tym roku. Przybywa otwartych pozycji, ale tutaj raczej trudno spodziewać się innego trendu po niedawnym wygaśnięciu serii marcowej.

Mimo krótkoterminowej przewagi inwestorów grających na zwyżkę, na obecnym poziomie lepiej wstrzymać się z zawieraniem transakcji kupna. Notowania wróciły bowiem do oporu wyznaczanego przez lukę bessy z 16 marca oraz przez linię trendu spadkowego zapoczątkowanego na ostatniej sesji lutego. Niewiele wyżej, bo już w okolicy 2015 pkt, znajduje się 30--sesyjna średnia krocząca. Dopiero więc po przekroczeniu 2015 pkt, najlepiej na zwiększonych obrotach, będzie można myśleć o przyłączaniu się do byków. Wtedy prawdopodobny stanie się powrót do szczytu utworzonego 25 lutego na wysokości 2104 pkt.

Do czasu wyraźnego zaznaczenia przewagi sprzedających trudno zachęcać jest także do gry na zniżkę pochodnych. Będzie można o niej myśleć już po spadku poniżej 1950 pkt. Świadczyłoby to o drugim niepowodzeniu przy forsowaniu oporu i na dodatek na wykresie powstałaby wtedy formacja podwójnego szczytu. Równocześnie przełamana zostałaby średnioterminowa linia trendu wzrostowego, która kilka dni temu wyznaczyła kres przeceny. Po rzeczywistym ukształtowaniu wspomnianej formacji podwójnego szczytu kurs kontraktów powinien spaść przynajmniej do ostatniego dołka na 1923 pkt. Od zachowania na tym poziomie będzie zależało, czy rynek niedźwiedzia przedłuży się do 1830 pkt.