Reklama

Zmiana zasad w trakcie gry

Wywiad z Krzysztofem Wierzbowskim, wspólnikiem w kancelarii Wierzbowski i Wspólnicy

Publikacja: 07.04.2005 11:38

Podnoszą się głosy, że złote weto zmieni warunki umów prywatyzacyjnych, ale w większości ma dotyczyć spółek, które jeszcze nie zostały sprywatyzowane. Czy nie tworzy to jasnych reguł gry dla przyszłych inwestorów?

Projekt ustawy w znanej mi wersji wcale nie ogranicza złotego weta do imiennie wymienionych spółek Skarbu Państwa, ale obejmuje również spółki już częściowo sprywatyzowane lub już założone z udziałem (również pośrednim) Skarbu Państwa, na przykład spółki mające infrastrukturę telekomunikacyjną obejmującą 50% terytorium RP. Wprowadzenie takiej ustawy zmieniałoby ex post, i to jednostronnie, warunki umowy czy to prywatyzacyjnej, czy umowy spółki. Wystarczy też, że w danej spółce Skarb Państwa pośrednio lub bezpośrednio nabędzie jedną akcję, aby do czasu utrzymania tej akcji w rękach państwa spółka pozostała objęta działaniem ustawy. Twierdzenie o wprowadzeniu jasnych reguł inwestowania i równości stron w spółkach nie może być zatem przekonujące.

Do tej pory przeważnie Komisja Europejska nie zgadzała się na wprowadzanie podobnych ustaw, jednak polskie ministerstwo twierdzi, że w naszym przypadku będzie inaczej, bo ustawa jest dobrze przygotowana. Jest?

Powoływanie się na odosobnione stanowisko sądu dotyczące dwóch spółek belgijskich nie daje wcale podstaw do pewności, że Komisja Europejska nie będzie miała zastrzeżeń do ustawy, która wprowadza niedookreślony krąg podmiotów (w którym imiennie wymienionych jest 14 spółek), w stosunku do których zasada równości praw akcjonariuszy, tak ważna dla acquis communautaire, będzie zachwiana.

Jeśli nie złote weto, to co? Jak chronić "interesy Rzeczpospolitej"?

Reklama
Reklama

Obawiam się, że wprowadzenie złotej akcji, zupełnie niezależnie od intencji autorów ustawy, będzie po prostu kolejnym sposobem na interwencje polityków w gospodarkę. A doświadczenie uczy, że im mniej Państwa w gospodarce, tym lepiej. Politycy zwykle podzielają to zdanie tak długo, dopóki dotyczy to interwencji w gospodarkę dokonywanych przez ich przeciwników politycznych. Żeby jeszcze wprowadzenie złotej akcji w jakikolwiek sposób ograniczyło zakres wtrącania się polityków do gospodarki, to można by mówić o zaletach rozwiązania. A właśnie w tym problem, że reguły życia politycznego w Polsce nie są w stanie skutecznie hamować mieszania się interesów politycznych i gospodarki na wielu płaszczyznach, których tylko skromna część jest przedmiotem zainteresowania komisji śledczych czy organów ścigania. Złota akcja nie będzie magicznym lekiem na to zjawisko. Jeżeli jakaś dziedzina wymaga w interesie społecznym świadczenia usług o charakterze powszechnym, podlega to regulacji przez organ regulacyjny i tak można wymusić ciągłość świadczenia usług. Doskonalenie systemu regulacyjnego jest dla mnie dużo bardziej przekonujące niż złota akcja, zarówno z uwagi na zgodność z systemowymi rozwiązaniami europejskimi, jak i na zasadę proporcjonalności praw akcjonariuszy do ich zaangażowania kapitałowego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama