Ceny miedzi na giełdzie w Londynie wzrosły w piątek po raz pierwszy od trzech dni. Na rynek wróciły bowiem obawy o możliwy brak metalu przy niesłabnącym popycie.

Zapasy miedzi na giełdzie metali w Szanghaju spadły w tym tygodniu o ponad 5,2%, do niewiele ponad 21 tys. ton, co wystarczy na zaspokojenie zapotrzebowania w Chinach przez 2 dni. W ub.r. w kraju tym zużyto 3,3 mln ton miedzi, najwięcej na świecie. Analitycy prognozują, że po kilku spadkowych sesjach nie można wykluczyć powrotu do rekordowych poziomów cen tego metalu.

W tym tygodniu miedź staniała o 4% i jest to największy spadek od początku roku. W czwartek tona tego metalu kosztowała najmniej od 8 tygodni. Taką przeceną rynek zareagował na informacje o zwiększeniu produkcji przez czołowych dostawców, m.in. chilijskie Codelco i australijskiego Billitona. W rezultacie pojawiły się prognozy, że wprawdzie globalny popyt wzrośnie w tym roku do 17 mln ton, ale przewyższy podaż tego metalu jedynie o 275 tys. ton. W ub.r. nadwyżka popytu nad podażą wyniosła 818 tys. ton. W piątek cena miedzi wzrosła również dlatego, że zaczął słabnąć dolar.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za 3 miesiące zdrożały w piątek w Londynie o 19 USD, 0,6%, do 3154 USD za tonę. Na koniec poprzedniego tygodnia tona miedzi kosztowała w Londynie 3287 USD, ale w ostatni poniedziałek cena tego metalu wyniosła 3314 USD za tonę i na zamknięciu była najwyższa od 1989 r.