Reklama

Nowy minister opóźni euro?

Tibor Draskovics, węgierski minister finansów został zdymisjonowany. Zastąpi go Janos Veres, były sekretarz stanu w resorcie finansów. To może oznaczać, że opóźni się wejście Węgier do strefy euro. Staniał forint, spadły notowania tamtejszych akcji i obligacji.

Publikacja: 19.04.2005 08:15

Dymisja Tibora Draskovicsa nie jest dla obserwatorów węgierskiej sceny politycznej dużym zaskoczeniem. Oczekiwano tego już od października ub.r., kiedy na czele rządu stanął Ferenc Gyurcsany. Draskovics, który kierował resortem finansów od lutego 2004, był jednym z głównych politycznych sojuszników poprzedniego premiera Peter Medgyessy?ego.

Janos Veres

- zaufany przed wyborami

Obowiązki Draskovicsa przejmie od poniedziałku Janos Veres. To były sekretarz stanu w ministerstwie finansów, a obecnie członek krajowej rady rządzącej Węgierskiej Partii Socjalistycznej. Według Gyurcsany?ego, "Veres będzie mógł zapewnić bardziej spójne i profesjonalne polityczne wsparcie" rządu oraz samego premiera.

Analitycy podkreślają, że powodem zmiany na stanowisku ministra finansów mogą być też wybory, które mają odbyć się na Węgrzech za około rok. Premier, szykujący się do walki w kampanii, postanowił usunąć znanego z nieustępliwej polityki finansowej Draskovicsa.

Reklama
Reklama

Więcej dla wyborców

Mianowanie Veresa może oznaczać, że złagodzona zostanie dyscyplina budżetowa i zwiększone wydatki państwa. Premier Gyurcsany niedawno obiecywał więcej pieniędzy m.in. na służbę zdrowia i podwyższenie wynagrodzeń. - Moim zdaniem zmiana na stanowisku finansów nie będzie służyć węgierskiej gospodarce. Trudno spodziewać się, żeby w perspektywie zbliżających się wyborów nowy minister zdołał zredukować deficyt budżetowy - mówi, cytowany przez Bloomberga, Frank Jansen, który zarządza 2 mld USD w funduszu KBC Conseil Service z Luksemburga inwestującym w środkowoeuropejskie obligacje. Wtóruje mu Zsolt Papp, analityk z londyńskiego biura ABN Amro. - Veres przedstawi zapewne "przedwyborczy" projekt budżetu. Trudno sobie wyobrazić, aby nie podarował jakichś "prezentów" takim ważnym grupom wyborców, jak emeryci, rolnicy czy studenci - ostrzega. A to - jego zdaniem - stawia coraz bardziej pod znakiem zapytania możliwość szybkiego wejścia Węgier do strefy euro.

Daleka droga do euro

Węgry, które wspólnie z Polską i ośmioma innymi krajami dołączyły do Unii Europejskiej w maju ub.r., oficjalnie chcą wejść do strefy euro w 2010 r. Obserwatorzy jeszcze przed dymisją Draskovicsa coraz bardziej powątpiewali jednak w możliwość realizacji tego scenariusza. Kraj wciąż nie spełnia żadnego z najważniejszych kryteriów umożliwiających wprowadzenie wspólnej waluty. Chodzi przede wszystkim o zbyt wysoki deficyt budżetowy, który w ub.r. wyniósł 5,4% PKB. Wprawdzie Janos Veres jest zdania, że w tym roku może zostać zrealizowany cel obniżenia deficytu do 4,7%, jednak większość ekonomistów jest innego zdania. Zbyt wysoka jest też inflacja.

Zaniepokojony rynek

W takich warunkach dymisja Tibora Draskovicsa spowodowała spadki na węgierskich rynkach. Wyraźnie osłabił się forint. Zaraz po ogłoszeniu tej informacji za 1 euro płacono 249 HUF, wobec 247,32 HUF na koniec sesji piątkowej. Rentowność popularnych węgierskich obligacji o oprocentowaniu 7,25%, o terminie zapadalności w 2008 r., wzrosła o 7 pkt bazowych do 7,44%. Główny indeks giełdy budapeszteńskiej - BUX - zanotował spadek o prawie o 3%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama