Wtorkowa sesja zaczęła się od niewielkiego wzrostu. Kontrakty nie zdołały jednak pokonać nawet połowy poniedziałkowej luki bessy. Zamiast tego przez parę godzin trwały coraz słabsze wahania stopniowo przechodzące w kompletny marazm. Kontrakty utkwiły w trendzie horyzontalnym, a wahania nie przekraczały 5 pkt. Na wykresie dziennym powstała nieduża czarna świeczka nie wnosząca niczego nowego.
Bardziej istotny jest poniedziałkowy mały młotek. Potwierdza on istnienie wsparcia w pobliżu 1890 pkt. Wsparcie składa się z dolnej połowy długiej białej świecy z 1 lutego oraz z długoterminowej linii trendu wzrostowego widocznej na wykresie logarytmicznym. Linia ta biegnie przez trzy dołki począwszy od 30 kwietnia 2003 r.
Wyhamowanie spadków można uznać za jej czwarte potwierdzenie. Być może wkrótce kontrakty znowu zaczną spadać i przełamią linię. Byłby to sygnał sprzedaży, tym bardziej wiarygodny, że podobna linia istnieje na wykresie WIG20 i w razie mocniejszego tąpnięcia także musiałaby zostać przełamana.
Dopóki jednak to nie nastąpi, istnieje szansa na kolejną falę wzrostową. Jej pierwszą zapowiedzią byłoby przełamanie oporu składającego się z poniedziałkowej luki bessy oraz marcowego dołka znajdującego się na poziomie 1921 pkt. Powyżej tej bariery znajdują się dwie kolejne luki. Bardziej istotna wydaje się jednak linia trendu spadkowego biegnąca przez cztery szczyty począwszy od 28 lutego. Jej przełamanie zapowiadałoby wzrost.
Na razie jednak obraz wskaźników sugeruje raczej kontynuację spadków. Na przykład MACD wyhamował wzrost tuż poniżej poziomu równowagi i obecnie podobnie jak indeks kontraktów znajduje się poniżej marcowego dołka.