To pierwsza poważna sprawa wytoczona przez prokuratora Eliota Spitzera, nie przeciwko instytucjom zamieszanym w ostatnie skandale w funduszach inwestycyjnych, ale przeciwko indywidualnym osobom z Wall Street, która może znaleźć finał na sali sądowej. W sprawach poprzednich oskarżeń wszystkie procesy kończyły się ugodą pozasądową i zapłaceniem kar. Łącznie firmy z Wall Street zostały obciążone grzywnami i odszkodowaniami na sumę 3 mld USD. Na polubowne rozwiązanie zgodził się m.in. Richard S. Strong, założyciel rodziny funduszy Strong Funds. Sprawa Sihpola jest jedną z nielicznych, która najprawdopodobniej znajdzie finał podczas regularnej rozprawy. Prawnicy oskarżonego najwyraźniej uznali, że ich klient ma szansę na pełne uniewinnienie w sprawie.

Według Spitzera, Sihpol miał umożliwić menedżerowi funduszu hedgingowego Canary Capital Partners - Edwardowi J. Sternowi - prowadzenie nielegalnych operacji na jednostkach funduszy Bank of America. Jeśli Sihpol zostanie uznany winnym zarzutów oszustwa i kradzieży, grozi mu nawet do 30 lat więzienia. Stern załatwił już sprawę polubownie, płacąc 40 mln USD.

Ewentualne uniewinnienie Sihpola w tym procesie może oznaczać porażkę Spitzera, który przygotowuje się do innego, dużo głośniejszego procesu - przeciwko byłemu dyrektorowi nowojorskiej giełdy Richardowi Grasso, oskarżonemu o zawyżenie własnej pensji. Sprawa ma znaleźć swój sądowy finał dopiero w przyszłym roku. Spitzer wraz z Komisją Papierów Wartościowych i Giełd, (SEC) prowadzi także dochodzenie przeciwko Maurice?owi R. Greenbergowi, byłemu prezesowi American International Group. Zdaniem amerykańskich komentatorów, wyrok w sprawie Sihpola może wpłynąć także i na wynik tej sprawy.

(Nowy Jork)